Ujawniamy najnowsze przekazy dnia PiS. Kluczowe słowa Kaczyńskiego, 16.02.2026



 

Ujawniamy najnowsze przekazy dnia PiS. Kluczowe słowa Kaczyńskiego

16 lutego 2026

Jak powstają tajne instrukcje rozsyłane przez centralę PiS? Poseł tej partii: - Zawsze te treści są o trzy dni za późno. Ujawniamy treść "przekazów dnia" w sprawie Włodzimierza Czarzastego i Grzegorza Brauna.

Poseł PiS: — O d*** rozbić te przekazy.

Inny rozmówca z szeregów partii: — Niektórzy czasami je wręcz recytują, więc się przydają, nawet jeśli trudno się do tego przyznać.

Kolejny: — Powinni wysyłać więcej tych przekazów. Idzie się do Republiki albo wPolsce i tam w rozmowach są tematy, których nie ma w TVN, sprawy spoza tych głównych mediów.

Z Nowogrodzkiej przekazy dnia wychodzą mniej więcej co tydzień. Rozsyłane są do ok. 300 osób — posłów, senatorów, europosłów. To instrukcje, co mówić w mediach, co wyciszać, jak odpowiadać na konkretne pytania i zarzuty, których PiS się spodziewa.

Pisze je biuro prasowe PiS, pod nadzorem rzecznika prasowego partii — posła Rafała Bochenka. W przypadku newralgicznych tematów tekst akceptuje sam prezes Kaczyński.

Człowiek z PiS: — Kiedyś dostawaliśmy przekazy na grupie na WhatsAppie. Teraz mailowo. Kiedy były w komunikatorze, okazywało się, że część posłów je olewa.

Teraz w aplikacji parlamentarzyści dostają efekty monitoringu mediów — najważniejsze teksty, informacje czy opinie z mediów społecznościowych.

Wiemy, kto otwiera, a kto nie

Nasz rozmówca opisuje spotkanie klubu PiS sprzed kilku miesięcy. Było tam trochę pretensji, że przekazy są spóźnione i kiepskie. Wysłuchiwał tego szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Rozmówca wspomina: — Nie pamiętam, czy to sam Błaszczak powiedział, czy któryś z jego zastępców: "My widzimy, kto z was je otwiera, i wiemy, że niektórzy nawet tego nie robią".

Uśmiali się wówczas parlamentarzyści PiS. W aplikacji służącej do komunikacji WhatsApp można bowiem podejrzeć, kto ściągnął wklejony w konwersacji plik. — Później chyba wszyscy zaczęli je otwierać, żeby nie podpaść — mówi polityk PiS.

Najczęstszy zarzut do przekazów jest taki: są za późno.

Poseł PiS: — Nieraz byliśmy zaskakiwani informacjami. Tak było z pobytem Jarosława Kaczyńskiego w szpitalu. Wszyscy byli zaskoczeni, nie potrafili powiedzieć, gdzie jest i co się dzieje z prezesem. Dziennikarze łapali nas i nie wiedzieliśmy, co mówić.

28 stycznia prezes PiS poszedł do szpitala. Informację o tym podało konserwatywne Radio Wnet. Wybuchła burza wokół zdrowia Kaczyńskiego. W Sejmie dziennikarze urządzili łapankę na polityków PiS, by coś powiedzieli o zdrowiu prezesa. Ale ci nie wiedzieli nawet, że prezes jest w szpitalu, a co dopiero, z jakiego powodu.

Poseł PiS: — W sprawie zdrowia prezesa powinien być jeden przekaz. Albo że wszystko jest z nim w porządku, albo że potrzebna jest modlitwa.

Sprawę pogorszyła jeszcze wypowiedź posła Zbigniewa Kuźmiuka. — Kuźmiuk podgrzał atmosferę. Nic nie wiedział, a powiedział, jakby z prezesem było źle — załamuje ręce jego kolega.

Kuźmiuk wypalił na korytarzach Sejmu: — Są też informacje o tym, że to może być nawet zapalenie płuc. Wtedy sprawa byłaby poważniejsza. Skoro znalazł się w szpitalu, to rozumiem, że to wygląda na poważną sprawę.

Przekaz PiS ustalił dopiero rzecznik partii Rafał Bochenek. Napisał: "Szanowni Państwo, pan premier Jarosław Kaczyński przebywa w szpitalu na badaniach w związku z infekcją... taki mamy w Polsce chorobowy czas. Zakładamy, że wszystko potrwa kilka dni. Zdarza się nawet naszemu liderowi. Przestrzegam przed nadmiernymi emocjami i nieuzasadnionymi wnioskami. Wszyscy działamy zgodnie z planem". Kaczyński wyszedł ze szpitala tydzień później, niż pierwotnie zakładano.

Poseł PiS: — Zawsze te treści są o trzy dni za późno.

Liczą kilka, czasami kilkanaście stron. — A jak coś jest pilnego i budzi duże emocje, to dostajemy SMS z informacją, że trzeba przeczytać najnowszy przekaz dnia — opowiada rozmówca z PiS. — SMS-owo dostajemy też prośby o jakąś aktywność, wrzucanie komentarzy na konkretny temat albo żeby podawać dalej wpis Błaszczaka czy Kaczyńskiego — dodaje.

Czasami bywają to przeredagowane, skrócone wypowiedzi najważniejszych polityków PiS z konferencji prasowych, ich wpisów na Twitterze (X). Są też paczki wiedzy — faktograficzne dane, by posłowie mogli się dokształcić. Czasami też wskazania, kogo należy atakować, bo aktualnie jest wrogiem PiS: przed paroma miesiącami wrogiem była Konfederacja (zwłaszcza Sławomir Mentzen), a dziś to Grzegorz Braun. W partii budzi wściekłość, że przekazy dnia przeciekają do mediów.

Poseł PiS: — Przydałaby się w PiS taka dyscyplina, jak jest w KO. Tam Tusk trzyma wszystkich za mordę.

Przekaz: bić w Czarzastego

Mamy kilka najnowszych przekazów dnia. W sprawie Włodzimierza Czarzastego pisano tak: "Marszałek Czarzasty wciąż nie wytłumaczył się z bardzo poważnych wątpliwości dotyczących jego towarzysko-biznesowych relacji z ludźmi mającymi związki z reżimem Putina. Prawdopodobnie z tego powodu nigdy nie poddał się procedurze weryfikacyjnej pod kątem bezpieczeństwa, która umożliwiłaby mu dostęp do klauzulowanych informacji".

Chodzi o to, że Czarzasty, będąc przez dwa lata członkiem komisji ds. służb specjalnych, nie wystąpił o nadanie mu dostępu do informacji ściśle tajnych (miał jedynie dostęp do tajnych). Był przez to kilka razy wypraszany z posiedzeń komisji — gdy tematyka dotyczyła największych tajemnic. "Gazeta Polska" i Telewizja Republika sugerują, że Czarzasty nie wypełniał ankiety, bo musiałby napisać o swoich biznesowo-towarzyskich relacjach z Rosjanką mającą też polskie obywatelstwo — Swietłaną Czestnych. Kobieta pracuje dla Rosyjskiego Domu Aukcyjnego (RAD) w Petersburgu, jest też z Czarzastymi współwłaścicielką hotelu, a ich wydawnictwo publikowało jej książki.

Po publikacjach Czarzasty poprosił służby o weryfikację jego kontaktów. Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak potwierdził, że do Czarzastego nie ma żadnych zastrzeżeń.

PiS nakazało swoim ludziom "grzać" sprawę Czarzastego.

W przekazie dnia PiS czytamy: "Czarzasty myślał, że mainstreamowa osłona medialna pozwoli mu uciec przed obowiązkiem wyjaśnienia tych wątpliwości. Dzięki prezydentowi Karolowi Nawrockiemu będzie jednak musiał wytłumaczyć swoje podejrzane związki z Rosją". Przywołano prezydenta, bo Nawrocki zwołał w minionym tygodniu Radę Bezpieczeństwa Narodowego, by smagać marszałka podejrzeniami wręcz o agenturalność. Na posiedzeniu RBN Czarzasty był dociskany o znajomość z Czestnych, ale — tłumacząc, że nie będzie brał udziału w "ustawce" prezydenta — nie odpowiadał na żadne pytania.

Kolejny akapit z wewnętrznego dokumentu PiS: "Tak długo, jak Czarzasty nie złoży ankiety bezpieczeństwa i nie zostanie sprawdzony przez służby specjalne, tak długo nie będzie miał pełnego mandatu do pełnienia swojej funkcji".

Jak przekleja Kuchciński

Kiedy ambasador USA w Warszawie Tom Rose zerwał stosunki z Czarzastym — za to, że marszałek krytykował prezydenta Donalda Trumpa — PiS poinstruowało swoich posłów, by oddawali w kierunku Czarzastego kolejną salwę.

Z przekazu PiS: "Czarzasty próbuje robić z siebie ofiarę, a de facto zachowuje się jak słoń w składzie porcelany, podważając nasze transatlantyckie relacje, co ma wpływ na nasze bezpieczeństwo. Taka postawa cieszy tych, którzy siedzą na Kremlu. Budowanie napięcia z USA, a nawet animozji, jest w interesie Putina, a w kontekście niejasnych związków Czarzastego zaczyna się to układać w jedną całość. Rosyjski scenariusz?".

Inna oferowana przez Nowogrodzką wypowiedź: "W sytuacji trwającej agresji Rosji na Ukrainę oraz realnych działań hybrydowych wymierzonych w Polskę jakiekolwiek nieujawnione relacje z rosyjskim establishmentem stanowią potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa".

Niektórzy niemal dokładnie kopiują przekaz dnia. Przykład:

Przekaz w sprawie Czarzastego centrala PiS rozesłała 6 lutego o godz. 13. Tego samego dnia o godz. 21 Marek Kuchciński (PiS, były marszałek Sejmu) pisze na Facebooku: "Sprawa Włodzimierza Czarzastego. Marszałek Czarzasty ma towarzysko-biznesowe relacje z ludźmi związanymi z reżimem Putina. Nie poddał się procedurze weryfikacyjnej pod kątem bezpieczeństwa, która umożliwia dostęp do klauzulowanych informacji".

Przekaz PiS: "Sprawa ma wymiar nie tylko krajowy, ale również międzynarodowy, podważając wiarygodność Polski w NATO oraz w relacjach z kluczowymi sojusznikami, w szczególności ze Stanami Zjednoczonymi".

Wpis Kuchcińskiego: "Sprawa ma wymiar krajowy i międzynarodowy, podważając wiarygodność Polski w NATO oraz w relacjach z kluczowymi sojusznikami, w szczególności ze Stanami Zjednoczonymi".

Przekaz PiS: "Fatalna reputacja Czarzastego, jego wypowiedzi o prezydencie Trumpie i postawa wobec naszego kluczowego sojusznika, czyli USA, doprowadziły do tego, że ambasador Stanów Zjednoczonych postanowił nie utrzymywać relacji z marszałkiem. (...) Budowanie napięcia z USA, a nawet animozji jest w interesie Putina, a w kontekście niejasnych związków Czarzastego zaczyna się to układać w jedną całość. Rosyjski scenariusz?".

Kuchciński na FB: "Jego fatalna reputacja i wypowiedzi o prezydencie Trumpie budują napięcia z USA, co jest w interesie Putina, a w kontekście niejasnych związków Czarzastego zaczyna się układać w jedną całość — rosyjski scenariusz".

Ziobro w bagażniku

Kolejny przekaz, którego treść poznaliśmy, dotyczy Zbigniewa Ziobry. Sąd wydał decyzję o jego aresztowaniu, były minister może być zaraz ścigany europejskim nakazem aresztowania. Śledczy chcą mu postawić 26 zarzutów związanych ze sprawą rozdawania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.

Cytat z przekazu dnia: "Państwo bezprawia w pełnej krasie. Decyzja sądu w sprawie aresztu wobec Zbigniewa Ziobry nie jest niespodzianką — taki plan był od początku. Zbigniew Ziobro nie ma w Polsce szans na uczciwy proces, bo w tak upolitycznionych realiach wymiaru sprawiedliwości o bezstronność trudno".

We wcześniejszym przekazie dnia nakazano posłom PiS mówić, że prokuratura była jakoby gotowa uprowadzić Ziobrę z Węgier do Polski — w bagażniku samochodu. Było to nawiązanie do słów ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka: — Jakbyśmy chcieli, to byśmy go w bagażniku przywieźli, służby na całym świecie robią takie rzeczy.

PiS wojuje z Braunem

Jedną z najważniejszych spraw dla PiS jest teraz zwalczanie Grzegorza Brauna. Lider Konfederacji Korony Polskiej podkrada partii Kaczyńskiego wyborców, przez co PiS spadło nawet do ok. 25 proc. poparcia w sondażach.

W nowym przekazie dnia, do którego dotarł "Newsweek", Nowogrodzka instruuje posłów, by powtarzali jak mantrę nieco przeredagowane słowa Jarosława Kaczyńskiego.

Już w pierwszym zdaniu nakazano mówić: "Prawo i Sprawiedliwość nie wyobraża sobie współpracy z Grzegorzem Braunem. Jest to polityk, który wielokrotnie przekroczył granice, których politycy w naszej sferze cywilizacyjnej nie powinni przekraczać". I dalej: "Grzegorz Braun stosuje negacjonizm zbrodni niemieckich. To polityka, której nikt nie powinien akceptować. Usprawiedliwianie lub negowanie zbrodni popełnianych na Polakach jest postawą skrajnie godzącą w interes narodowy". Nakazano przypominać, że Braun w jednym z wywiadów powiedział, iż Polska powinna znaleźć się poza NATO. "Grzegorz Braun nie widzi w putinowskiej Rosji zagrożenia, tylko potencjalnego sojusznika" — podkreślono w przekazie dnia.

W PiS pogarda miesza się z nadgorliwością w upowszechnianiu treści przekazów dnia. Poseł Jan Mosiński nieco ponad rok temu, gdy w Krakowie Karol Nawrocki miał zostać przedstawiony jako kandydat PiS na prezydenta, wkleił jako własny wpis takie zdanie: "W mediach prosimy o podkreślanie, iż spotkanie ma charakter obywatelski, społeczny".

W czasie kampanii, gdy wybuchła sprawa kawalerki przejętej przez Nawrockiego, w instrukcji już w pierwszym zdaniu na czerwono podkreślono: "WAŻNE! Od tego należy zaczynać wypowiedź): wszystko odbyło się uczciwie i legalnie…". Nawrocki wygrał także dlatego, że wszyscy w PiS trzymali się tej wersji.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Wewnątrz PiS powstają tzw. "przekazy dnia", które są instrukcjami dla posłów na temat komunikacji w mediach.
  • Przekazy są często spóźnione, co powoduje, że politycy są zaskakiwani przez dziennikarzy, jak miało to miejsce w przypadku hospitalizacji Jarosława Kaczyńskiego.
  • Ostatnie przekazy wskazują na atak na Włodzimierza Czarzastego, oskarżając go o niewytłumaczone relacje z osobami związanymi z Rosją.
  • PiS instruuje swoich posłów, aby w kontekście Grzegorza Brauna podkreślali jego negacjonizm i zagrożenia związane z jego decyzjami.
  • Przekazy do mediów są kopiowane przez niektórych posłów, co wskazuje na dużą dyscyplinę wewnętrzną.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz