W PiS aż huczy o możliwym rozłamie. "Prezes był w szoku"
14 maja 2026
Wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego PiS miało złagodzić napięcia, a może przyspieszyć rozłam w partii — wynika z rozmów Onetu w partii Jarosława Kaczyńskiego. Niektórzy uważają, że Mateusz Morawiecki idzie na konfrontację już nie tylko z Przemysławem Czarnkiem, ale nawet z samym prezesem. Choć — jak słyszymy — Kaczyński ma wykonać w stronę byłego premiera gest ostatniej szansy.
"Albo stowarzyszenie, albo Polska"
— Miałem nadzieję na inną atmosferę po tym spotkaniu, jest niestety inaczej — miał powiedzieć na zakończenie wczorajszego posiedzenia klubu PiS w podwarszawskim Sękocinie Jarosław Kaczyński.
Według naszych rozmówców lider największej partii opozycyjnej stwierdził również, że dyskusja pokazała, iż liczy się tylko jedność, a wszelkie inne inicjatywy należy odłożyć na bok.
— Konkluzja była taka: albo stowarzyszenie, albo Polska — mówi nam jeden z uczestników spotkania.
W ten sposób Jarosław Kaczyński wrócił do tematu stowarzyszenia założonego przez Mateusza Morawieckiego. Były premier ogłosił powołanie tego ciała w kwietniu. To wywołało w partii burzę, a przeciwna mu frakcja "maślarzy" oskarżała go o rozbijanie PiS od wewnątrz. Ostatecznie prezes Kaczyński pozwolił stowarzyszeniu działać, ale w ramach partii. I jednocześnie zachęcił "maślarzy", by także oni stworzyli w partii podobny byt.
Partyjni przeciwnicy Morawieckiego przez chwilę triumfowali, ogłaszając, że stowarzyszenie "Rozwój Plus" zostało "zawieszone". Jednak "harcerze" wcale nie zamierzają zakopywać swojego pomysłu i gdy tylko stowarzyszenie zakończy proces rejestracji, zaczną — jak mówią — przyjmowanie członków.
Jarosław Kaczyński wczoraj kolejny raz zmienił front. Stwierdził, że wszystkie stowarzyszenia, jakie powstały wokół partii, mają zostać "zamrożone". Może działać jedynie "Od nowa" byłego wiceministra obrony narodowej Marcina Ociepy.
— Morawiecki bez owijania w bawełnę powiedział jednak, że nie zamierza niczego zamrażać — relacjonuje przebieg spotkania w Sękocinie poseł PiS.
— Po sali poniósł się głośny szmer — dodaje.
(Mateusz Morawiecki
A to już inny głos: — Przemówienie Mateusza wywołało kwas. Niektórzy zaczęli pokrzykiwać w jego stronę obraźliwe rzeczy. Nawiązywali do afery RARS, która jest przecież aferą jego środowiska.
Gest "ostatniej szansy"
Emocji w trakcie wystąpienia byłego premiera było więcej. Zwłaszcza wtedy, gdy Morawiecki zaczął bronić Grzegorza Lorka. To poseł PiS, który zapisał się do stowarzyszenia "harcerzy". Wczoraj w TVP Info stwierdził, że na miejscu Zbigniewa Ziobry wolałby stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości, niż uciekać do USA.
Jarosław Kaczyński w trakcie posiedzenia klubu skrytykował go za to i zdecydowanie bronił Zbigniewa Ziobry. Tymczasem Morawiecki wstawił się za Lorkiem.
— Prezes był w szoku, jak to usłyszał — mówi nam jeden z parlamentarzystów PiS.
Kaczyński w swoim wystąpieniu unikał konfrontacyjnego tonu. Podkreślał, że jest gotowy wykonywać pojednawcze gesty, ale z kontekstu jego wypowiedzi wynikało, że limit tych gestów nie jest nieograniczony.
— Prezes wspomniał, że zdaje sobie sprawę, że w PKP [Prezydium Komitetu Politycznego] jest nierównowaga i że jest gotów dodać tam kolejne osoby — mówi nasze źródło.
Chodzi o poszerzenie tego grona o ludzi kojarzonych z Mateuszem Morawieckim.
— Faktem jest, że teraz z Mateuszem w PKP trzyma tylko Terlecki, który jest obrażony na prezesa, że nie jest już szefem klubu. Gliński też go wspiera, ale siedzi trochę okrakiem na barykadzie — mówi nam poseł PiS.
Nasi rozmówcy, którzy nie sympatyzują ani z "maślarzami", ani z "harcerzami", podkreślają zgodnie, że wystąpienie Morawieckiego odebrali jako "konfrontację z prezesem".
— Mateusz może zaklinać rzeczywistość. Moim zdaniem on chce wyjść z partii, tylko szuka dogodnej okazji — słyszymy od jednego z nich.
Jarosław Kaczyński
Nasz rozmówca dodaje: — Prezes wie, jak Mateusz organizował swoje stowarzyszenie. Spotykał się ze sfrustrowanymi swoją pozycją posłami w hotelu sejmowym. Organizowała to głównie Maria Koc. Morawiecki mamił tych ludzi wizją udziału w czymś poważnym, obiecywał im, że będzie z nimi w regularnym kontakcie, będzie ich angażował do różnych inicjatyw. A co najgorsze, przekonywał, że inicjatywa ma zielone światło od prezesa. Jeśli oni nawet w to wierzyli, to po wczorajszych słowach prezesa nie mogą mieć wątpliwości, że jest odwrotnie.
Jarosław Kaczyński ma pretensje do Morawieckiego, że — jak przekonuje — to jego inicjatywa niweczy kampanię Przemysława Czarnka, kandydata PiS na premiera. Ten również zabrał wczoraj głos.
— Przemek twardo powiedział: nie myślcie sobie, że zrezygnuję — wspomina poseł PiS.
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
- Wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego PiS miało na celu złagodzenie napięć w partii, ale nie przyniosło pozytywnych rezultatów.
- Jarosław Kaczyński zaobserwował, że partia musi pozostać jednością, a wszelkie inicjatywy, w tym stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego, są niepożądane.
- Morawiecki nie zamierzał rezygnować ze swojego stowarzyszenia, co wywołało napiętą atmosferę podczas spotkania.
- Kaczyński krytykował Morawieckiego za działania, które szkodziły kampanii Przemysława Czarnka, kandydata na premiera.
- Były premier zaapelował w obronie jednego z posłów, co zszokowało Kaczyńskiego i podkreśliło podziały w partii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz