W PiS wściekłość na Morawieckiego. "Skandal. On grozi prezesowi"
4 sierpnia 2026
Część polityków PiS jest oburzona wczorajszymi wypowiedziami Mateusza Morawieckiego, który zapowiedział ujawnienie "świadków" i "dowodów" na to, że kluczowe decyzje za rządów Prawa i Sprawiedliwości były zawsze podejmowane w porozumieniu z Jarosławem Kaczyńskim. Niektórzy uważają, że to groźby w kierunku prezesa. Przeciwnicy byłego premiera twierdzą, że ten często oszukiwał lidera PiS.
"Bez szacunku"
— To są wypowiedzi bez szacunku wobec Jarosława. Jak tam można? — mówi nam jeden z doświadczonych parlamentarzystów PiS.
Były premier Mateusz Morawiecki tydzień temu ogłosił utworzenie własnego klubu parlamentarnego. Do jesieni ma powstać jego partia, która powalczy o głosy prawicowych wyborców. We wczorajszym sondażu IBRiS dla Polsat News na "Rozwój Plus" wskazało prawie 8 proc. pytanych. Poparcie dla PiS spadło w tym badaniu grubo poniżej 20 proc. Partia mogłaby liczyć na 16,9 proc.
To katastrofa dla wciąż największej partii opozycyjnej. Oburzenie po publikacji sondażu wyraził rzecznik PiS Rafał Bochenek, który napisał na platformie X o grze opłaconymi sondażami. Stwierdził też, że gdyby wyniki przełożyły się na miejsca w Sejmie, partie prawicowe straciłyby ok. 30 proc. mandatów.
Tymczasem Mateusz Morawiecki kontynuuje swój tour po mediach. Wczoraj gościł na kanale Bogdana Rymanowskiego. Wyliczał swoje zasługi z czasów, gdy kierował rządem Prawa i Sprawiedliwości.
— Przyzna pan, że gdyby nie Jarosław Kaczyński, nie zostałby pan premierem w Polsce? — spytał Morawieckiego prowadzący.
— Ależ oczywiście, że szefem obozu politycznego wówczas, w 2017 r., był pan prezes i stąd nasza bliska współpraca. On zresztą też bardzo mocno uczestniczył jako szef większości parlamentarnej w podejmowaniu decyzji i niech lepiej moi adwersarze polityczni dzisiaj, z wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, nie kłamią, ponieważ ja mam i świadków, i dowody, i zacznę też mówić, gdzie, w których decyzjach, kto uczestniczył — mówił były premier.
— Wszystkie [decyzje] były konsultowane, a niektóre były wręcz na bieżąco konsultowane, bo jak się sytuacja zmieniała, wszystkie były konsultowane — dodał.
I dalej: — Jestem cierpliwy, słucham, co pan prezes mówi i ja staram się nic nie ujawniać i niczego nie opowiadać. Jeśli on zacznie jakieś fragmenty naszych rozmów ujawniać, jeśli to nie będą prawdziwe relacje, będę mówił, jakie jest moje spojrzenie na te rozmowy. Będę przywoływał świadków, bo przecież tych rozmów były nie dziesiątki, a setki.
"Oszukany" prezes?
Przeciwnicy Mateusza Morawieckiego w partii od dawna budują opowieść, według której obecny rozłam w PiS nie jest skutkiem jednej kłótni ani nagłego wybuchu ambicji byłego premiera. Ma być finałem dłuższej historii, w której Morawiecki wielokrotnie przedstawiał Jarosławowi Kaczyńskiemu niepełny obraz sytuacji, obiecywał jedno, a następnie robił drugie.
Najnowszy przykład dotyczy stowarzyszenia Rozwój Plus. Według relacji ze środka PiS Morawiecki miał wiosną zapewniać prezesa, że inicjatywa nie będzie budowała politycznych struktur ani prowadziła szerokiego naboru. Tymczasem ludzie byłego premiera zaczęli intensywnie organizować się w regionach. To właśnie utrata zaufania miała sprawić, że Kaczyński odrzucił później nawet rozbudowany pakiet propozycji kompromisu.
Jednak przeciwnicy Morawieckiego próbują rozciągnąć tę narrację także na czasy jego rządów. W partyjnych rozmowach wracają negocjacje z Brukselą, KPO i kamienie milowe. Jacek Sasin twierdził ostatnio, że kierownictwo PiS dowiedziało się o części ustaleń z mediów. Sam Morawiecki od lat odpowiada, że dokumenty zatwierdziła cała Rada Ministrów i wszyscy wiedzieli, co się w nich znajduje.
Ta wojna ma dla obozu Kaczyńskiego ogromne znaczenie. Pozwala zachować mit prezesa jako człowieka, który podejmował trafne decyzje, lecz bywał wprowadzany w błąd przez nadmiernie samodzielnego premiera. Polityczne porażki można wtedy przypisać Morawieckiemu, a odpowiedzialność Kaczyńskiego ograniczyć do źle ulokowanego zaufania.
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Zespołu Pracy dla Polski, 30 stycznia 2024 r.
Były premier rozumie jednak, że ta opowieść może go pogrzebać. Dlatego ostrzegł swoich dawnych partyjnych kolegów, że ma świadków i dowody pokazujące, kto uczestniczył w poszczególnych decyzjach.
To zapowiedź wojny o znacznie większą stawkę niż osobny klub czy miejsca na listach. Jeżeli Morawiecki zacznie publicznie odtwarzać kulisy ośmiu lat rządów PiS, spór zamieni się w brutalną walkę o odpowiedź na pytanie, kto naprawdę podejmował decyzje — premier, prezes czy obaj, dopóki wszystko szło dobrze.
— To jest po prostu skandal. On grozi prezesowi — słychać w okolicach Nowogrodzkiej.
Zresztą były premier już nawet nie grozi, bo najmocniejszy strzał Morawieckiego z wczorajszego wywiadu dotyczył kwestii szczepień w pandemii. Lider Rozwoju Plus wprost stwierdził, że Jarosław Kaczyński miał być zwolennikiem przymusowych szczepień na Covid, czemu on miał się sprzeciwić.
To o tyle istotne, że PiS walcząc o poparcie, próbuje zatrzymać przy sobie wyborców uciekających do Konfederacji. Tymczasem pandemiczne obostrzenia i szczepionki do dziś są jedną z najmocniejszych pałek, jakich używają konfederaci w atakach na Prawo i Sprawiedliwość.
Po południu Jarosław Kaczyński opublikował wpis na "X". Napisał w nim m.in:
"Ostatnie wypowiedzi Mateusza Morawieckiego pokazują jasno: wrogiem dla Mateusza Morawieckiego nie jest Tusk, ale ja oraz Prawo i Sprawiedliwość. Najwyraźniej Mateusz Morawiecki ma plan poszukiwania swoich sojuszników gdzie indziej".
I dalej: "Były premier zrzuca z siebie odpowiedzialność za podejmowane decyzje na innych, często niezgodnie z prawdą… Skoro tak bardzo się z nimi nie zgadzał, wypada zapytać: dlaczego nie odcinał się od tych decyzji publicznie albo nawet nie zrezygnował z funkcji premiera?".
Prezes napisał również, że według niego Morawiecki jest w "dziwnym stanie".
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
- W Prawie i Sprawiedliwości narasta oburzenie w związku z ostatnimi wypowiedziami Mateusza Morawieckiego, który zapowiedział ujawnienie dowodów dotyczących podejmowania decyzji w rządzie.
- Morawiecki, po utworzeniu własnego klubu parlamentarnego, sugeruje, że kluczowe decyzje podejmowane były zawsze we współpracy z Jarosławem Kaczyńskim, a niektórzy członkowie PiS uważają, że to groźby wobec prezesa.
- Kaczyński skrytykował Morawieckiego, stwierdzając, że zrzuca on odpowiedzialność na innych i pyta, dlaczego nie odcinał się od tych decyzji podczas pełnienia funkcji premiera.
- Przeciwnicy Morawieckiego argumentują, że przedstawiał Kaczyńskiemu zniekształcony obraz sytuacji, co doprowadziło do utraty zaufania.
- Morawiecki ostrzegł, że ma świadków i dowody, co może doprowadzić do poważnych konsekwencji w relacjach między nim a Kaczyńskim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz