Witold Jurasz: o wyniku wojny Izraela i USA z Iranem zdecydują trzy czynniki, 03.03.2026



 

Witold Jurasz: o wyniku wojny Izraela i USA z Iranem zdecydują trzy czynniki

2 marca 2026

Witold JuraszDziennikarz i publicysta Onetu

Wynik wojny Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem rozstrzyga się równocześnie na trzech płaszczyznach: militarnej i dwóch politycznych. USA mogą wojnę wygrać, ale wcale niekoniecznie musi to oznaczać zmianę na lepsze w Iranie.

W sensie militarnym Amerykanie mają oczywiście gigantyczną przewagę nad Iranem. Problem polega na tym, że równocześnie Teheran nadal dysponuje dużymi zapasami rakiet balistycznych, pozwalającymi najprawdopodobniej na jeszcze nawet kilka tygodni walki.

Słabość Teheranu polega jednak na czymś innym.

Rakiety balistyczne, w odróżnieniu od dronów, wystrzeliwane są z trudnych do ukrycia (i niemożliwych do zbudowania w czasie wojny), stosunkowo łatwych do zniszczenia wyrzutni, które nie dość, że są sporych rozmiarów, to jeszcze potrzebują czasu, by zatankować rakietę i przeprowadzić procedurę startową.

Z punktu widzenia skuteczności ataku kluczowe jest, by wystrzelić stosunkowo dużo rakiet w krótkim czasie. Tylko to daje bowiem szansę, że systemy obrony przeciwrakietowej USA, Izraela i ich sojuszników nie zdołają przechwycić wszystkich nadlatujących pocisków.

Jak zauważa w rozmowie z Onetem ekspert wojskowy Dawid Kamizela, to wymaga — poza odpowiednią liczbą wyrzutni i oczywiście również rakiet — także sprawnego systemu dowodzenia.

Izraelczycy i Amerykanie są tymczasem skuteczni nie tylko w niszczeniu wyrzutni, ale również w zakłócaniu łączności. Powoduje to, że Irańczycy co prawda wystrzeliwują rakiety, ale salwy jedynie z rzadka są na tyle skoncentrowane, by stanowić wyzwanie dla systemów przeciwrakietowych.

Nawet jeżeli Izrael i Stany Zjednoczone zdołają zniszczyć wszystkie wyrzutnie, to skrajnie mało prawdopodobne jest, by były w stanie uniemożliwić Iranowi wystrzeliwanie dronów, które — inaczej niż rakiety balistyczne — nie wyrządzają co prawda dużych szkód, ale mogą sparaliżować na przykład komunikację lotniczą w państwach nad Zatoką Perską.

Kluczowe pytanie brzmi, czy państwa Zatoki w scenariuszu przedłużających się ataków dronowych będą naciskać na USA, by przerwały wojnę, czy też wręcz przeciwnie — przyłączą się do niej po to, żeby szybciej ją zakończyć.

Możliwa powtórka scenariusza węgierskiego?

W aspekcie politycznym pierwsze pytanie sprowadza się do tego, czy porażki Teheranu doprowadzą do społecznego wybuchu. Problem polega na tym, że Amerykanie popełnili dokładnie ten sam błąd co niemal równo 70 lat temu, gdy Radio Wolna Europa wzywało Węgrów do walki z Sowietami, równocześnie obiecując im pomoc, która, jak wiemy, nigdy nie nadeszła.

Donald Trump, prezydent USA, przemawia w sali Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Nowy Jork, 23 września 2025 r.John Angelillo/UPI Photo via Newscom / PAP
Donald Trump, prezydent USA, przemawia w sali Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Nowy Jork, 23 września 2025 r.

13 stycznia br. Donald Trump wezwał Irańczyków do wyjścia na ulicę, obiecując im pomoc. Rzecz w tym, że tak samo jak 70 lat wcześniej na Węgrzech, pomocy nie ma, a reżim pacyfikując demonstracje zamordował najprawdopodobniej nawet kilkanaście tysięcy osób.

Niespełnione obietnice pomocy na Węgrzech spowodowały, że obywatele tego kraju — nie licząc sporadycznych protestów w obronie węgierskiej mniejszości w Rumunii czy tych przeciwko budowie elektrowni atomowej — aż do 1989 r. w sprawach politycznych nigdy już na ulice nie wyszli.

W Iranie pamięć masakry dokonanej przez reżim jest świeża, co może oznaczać, że ludzie pragną zemsty. Prawdopodobny jest też jednak paraliżujący strach, który może powodować, że o ile nie dojdzie do implozji reżimu, Irańczycy nie będą już masowo wychodzić na ulice. Tym bardziej że w sytuacji napaści ze strony Izraela i USA, może to sprawiać wrażenie kolaboracji z agresorem.

Jedyna siła, która może podjąć dialog z Amerykanami

Drugą płaszczyzną polityczną, na której toczy się gra, jest walka ugrupowań w ramach reżimu. Z punktu widzenia wszystkich frakcji wojna paradoksalnie stanowi mniejsze zagrożenie niż kapitulacja w obliczu amerykańskich żądań. Jak bardzo trafnie zauważył pochodzący z Iranu szwedzko-irański aktywista i analityk Trita Parsi, reżim rozumie, że o ile wojnę może jeszcze przetrwać, to już kapitulacji, czyli tym samym kompromitacji, przetrwać nie byłby w stanie.

Opiera się on bowiem na mniej licznych niż niegdyś, ale nadal liczonych w milionach, twardogłowych zwolennikach, dla których kapitulacja w obliczu amerykańskich żądań byłaby zdradą.

To może skutkować scenariuszem, w którym Amerykanie będą co prawda dominować w powietrzu i wojnę wygrają, ale równocześnie Iran wojny wcale nie przegra, bo reżim ją przetrwa.

Dym po eksplozjach unoszący się nad TeheranemMiddle East Images/ABACA / PAP
Dym po eksplozjach unoszący się nad Teheranem

Czynnikiem rozstrzygającym może wówczas stać się jednak instynkt samozachowawczy najwyższych funkcjonariuszy reżimu, którzy, widząc skuteczność Amerykanów i Izraelczyków w zabijaniu irańskich notabli, zdecydują się na próbę podjęcia dialogu. Tyle tylko, że gdyby tak się miało stać, to dialog podjęliby ci ludzie w ramach reżimu, którzy mieliby pewność, że akurat ich nikt o zdradę nie oskarży.

Jedyną siłą, która może podjąć dialog z Amerykanami w sytuacji, w której USA i Izrael zdecydowały się zaatakować Iran, są zatem ludzie wywodzący się z Korpusu Strażników Rewolucji. Taki scenariusz mógłby oznaczać, że władzę w Iranie przejęłaby swego rodzaju hipernacjonalistyczna junta wojskowa, która, jakkolwiek bardziej pragmatyczna niż dotychczasowy reżim, byłaby zarazem niezmiennie żywiołowo antyamerykańska i antyizraelska.

Wówczas obecna wojna byłaby jedynie kolejnym, a nie — jak zapewne chciałby tego Donald Trump — końcowym akordem konfliktu Iranu z USA i Izraelem.

CZYTAJ WIĘCEJ: Co dalej po ataku USA i Izraela? "Iran popełnia gigantyczny błąd, nie rozumiem tego"

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Wynik wojny między Izraelem, USA a Iranem zależy od trzech głównych czynników: militarnych i dwóch politycznych.
  • USA mają przewagę militarną, ale Iran dysponuje zapasami rakiet balistycznych, co może przedłużyć konflikt.
  • Kluczowe dla sukcesu Iran jest wystrzelenie dużej liczby rakiet jednocześnie, co stawia wyzwania dla systemów obrony przeciwrakietowej.
  • Pojawia się pytanie, czy w obliczu ataków dronowych państwa Zatoki będą namawiać USA do zakończenia wojny, czy same się w nią zaangażują.
  • W przypadku porażek Teheranu, możliwy jest scenariusz, w którym reżim przetrwa, co może wiązać się z próbą dialogu z USA.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz