Komentarz
Witold Jurasz ostro o słowach Przemysława Czarnka: są splunięciem
14 lipca 2026
To dziwne, że Jarosław Kaczyński do tego stopnia stracił resztki politycznego wyczucia, ale też politycznej przyzwoitości, że namaścił na premiera człowieka, który najwyraźniej nie zna przesłania Lecha Kaczyńskiego albo nie jest w stanie intelektualnie mu podołać.
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek na antenie Telewizji Republika stwierdził, że "trzeba zmusić Unię Europejską", żeby "zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy". Przemysław Czarnek dodał co prawda, że owo wstrzymanie miałoby obowiązywać do chwili, gdy Ukraina "nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich".
Jak można się domyślać, chodzi mu zmiany ukraińskiej polityki historycznej. Ale przekaz do Kijowa, do Moskwy, do Waszyngtonu, Londynu, Paryża, Berlina i wszystkich innych stolic świata poszedł już jednoznaczny.
Oto kandydat na premiera Polski zaproponował właśnie, żeby pozwolić Ukrainie przegrać wojnę. Wstrzymanie finansowania ukraińskiego wysiłku wojennego dokładnie taki miałoby bowiem skutek.
Nie zmienia tego fakt, iż ukraińska polityka historyczna i kult ludobójców z UPA są oczywiście oburzające i moralnie naganne. To nie Ukraina jednak, a Rosja — dziś, a nie ponad 80 lat temu — morduje niewinnych ludzi. To nie Ukraina, a Rosja chce ograniczyć suwerenność Polski. I to nie Ukraina, a Rosja regularnie grozi naszemu krajowi, przy czym coraz częściej również posuwając się do gróźb nuklearnych.
Dzięki temu, że Ukraina się broni, Rosjanie mogą nam grozić, a nawet nas nienawidzić, ale nie mogą nam realnie zagrozić. To dzięki wysiłkowi wojennemu Ukrainy Rosjanie w czasie ostatnich ćwiczeń Zapad byli w stanie na Białoruś wysłać ledwie 3000 żołnierzy, czyli zbyt mało, byśmy mieli się obawiać rosyjskiej napaści. Kto tego nie rozumie, jest — najdelikatniej rzecz ujmując — bezrozumnym głupcem.
W sprawie Ukrainy mamy dwie postawy nierozumne
Człowiek rozumny, w odróżnieniu od bezrozumnego głupca, umie ważyć racje i interesy. Człowiek rozumny, ważąc z jednej strony rosyjskie zagrożenie, a z drugiej obiektywnie skandaliczną ukraińską politykę historyczną, dochodzi do bardzo prostego wniosku. Z jednej strony, w sprawach militarnych, musimy dalej wspierać Ukrainę, a z drugiej strony, widząc ukraińską politykę historyczną, mamy prawo w innych sprawach postępować w stosunku do Ukrainy zdecydowanie bardziej krytycznie niż do tej pory.
Można oczywiście prezentować też postawę nierozumną, czy też dwie postawy nierozumne.
Pierwszą jest bezkrytyczne popieranie Ukrainy i usprawiedliwianie kultu ludobójców. Taka postawa jest amoralna i głupia. Jest też wyrazem pogardy nawet nie tyle dla ofiar Wołynia (choć to też), ale dla tych, którzy wspierając Ukrainę, równocześnie są wobec niej w sprawie Wołynia krytyczni. Ci bezkrytyczni najwyraźniej uważają, że całej reszty Polski, chcącej o Wołyniu pamiętać, po prostu nie ma. Albo z jakiegoś powodu nie ma ona znaczenia.
Jest i druga bezrozumna postawa, która podpowiada, by z racji ukraińskiej polityki historycznej pozwolić Ukrainie przegrać wojnę.
Taka postawa jest jeszcze bardziej amoralna i jeszcze bardziej głupia. To, że postawę taką prezentuje Przemysław Czarnek, w zasadzie nie powinno dziwić. Czarnek, jeszcze jako wojewoda, słynął z antyukraińskich działań.
Jarosław Kaczyński musi dokonać wyboru personalnego
Dziwne jednak, że Jarosław Kaczyński do tego stopnia stracił resztki politycznego wyczucia, ale też politycznej przyzwoitości, że namaścił na premiera człowieka, który najwyraźniej nie zna przesłania Lecha Kaczyńskiego albo nie jest w stanie intelektualnie mu podołać. A zawiera się ono w słynnych słowach prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który 12 sierpnia 2008 r. w Tbilisi powiedział:
Pytanie: jeśli te proste, ale prawdziwe i prorocze słowa, są zbyt trudne dla Przemysława Czarnka, to czy nadaje się on na premiera? Musi na nie odpowiedzieć sobie Jarosław Kaczyński. I dokonać nie tylko wyboru personalnego, ale też odpowiedzieć na kolejne pytanie: czy pamięć o politycznym testamencie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego momentem największej chwały była wyprawa do Gruzji atakowanej wówczas przez Rosję, ma jakieś znaczenie, czy też nie ma żadnego?
Gruzja, 23.11.2008 r. Prezydent RP Lech Kaczyński w otoczeniu gruzińskich funkcjonariuszy, podczas wizyty na granicy z Osetią Południową. Konwój, którym z Tbilisi jechali m.in. prezydent Polski Lech Kaczyński i prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, został ostrzelany
Momentem chwały Jarosława Kaczyńskiego była podróż do bombardowanego przez Rosjan Kijowa. Przemysław Czarnek tym, co powiedział, splunął na obydwa te polityczne dziedzictwa.
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
- Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, wyraził kontrowersyjne zdanie o wstrzymaniu finansowania Ukrainy.
- Jego stwierdzenie może sugerować, że Polska powinna pozwolić Ukrainie na przegraną w wojnie.
- Witold Jurasz krytycznie ocenia takie podejście, podkreślając znaczenie wsparcia Ukrainy dla bezpieczeństwa Polski.
- Zauważa, że Ukraina, broniąc się przed rosyjskim agresorem, minimalizuje zagrożenie dla Polski.
- Postawa Czarnka została uznana za brak szacunku dla politycznych dziedzictw Lecha Kaczyńskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz