Wojna nerwów w PiS po rozpadzie. "Prezes jest tym przybity", 29.07.2026



 

Wojna nerwów w PiS po rozpadzie. "Prezes jest tym przybity"

29 lipca 2026

Prezes PiS starał się zaszachować Mateusza Morawieckiego, przedłużając członkostwo w partii jego i jego ludzi. I utrwalając narrację, że to były premier stoi za rozłamem. Ale politycy PiS sami się w tej narracji pogubili.

— Niech tylko zobaczą, że składka w klubie Rozwój Plus jest o połowę mniejsza niż na klub PiS, to dopiero się wściekną — puszy się poseł związany z Mateuszem Morawieckim. I wylicza, że dotąd jako członek klubu PiS płacił 550 zł plus 1000 zł, jakie Jarosław Kaczyński polecił każdemu posłowi wyjąć z kieszeni, by ratować finanse partii.
Ta pusta partyjna kasa była jednym z powodów, dla których władze PiS postanowiły urządzić operę mydlaną z wykluczania ludzi Morawieckiego z partii. I zamiast szybkiego rozstania postawiły na przeciągnięcie sprawy o kilka tygodni albo miesięcy. Tak, by zobowiązać "rozłamowców" do wpłacania składek, a przy okazji spróbować przekonać ich do pozostania.

Gdyby ten plan się nie powiódł, to na ludzi Morawieckiego miało spaść odium odpowiedzialności za rozbicie partii. Zostało to zaplanowane z premedytacją. Ale nie wszystko poszło tak, jak zapewniano prezesa.

"Raczej nas to rozbawiło, niż zmartwiło"

— Byliśmy zdziwieni tym zachowaniem komitetu politycznego. Chociaż raczej nas rozbawiło, niż zmartwiło — mówi jeden z posłów należących do stowarzyszenia Rozwój Plus.
We wtorkowy wieczór należąca do stowarzyszenia grupa parlamentarzystów spotkała się z Mateuszem Morawieckim w biurze przy ul. Konopnickiej w Warszawie. Spodziewając się decyzji o natychmiastowym wykluczeniu z partii, mieli dyskutować, co dalej. Dyskusja i tak się odbyła, ale najpierw rozważali, czy w ogóle przejmować się tym, co zdecydował komitet polityczny PiS. Uznali, że dla PiS-u bardziej bolesne będzie, gdy zignorują decyzję o postawieniu ich przed sądem partyjnym.
— Na spotkaniu z premierem [Morawieckim] była pełna zgoda, że to dobry moment, żeby założyć klub i odciąć się od tego, co teraz wyprawia PiS — dodaje nasz rozmówca z Rozwoju Plus.
Mateusz Morawiecki i jego ludzie o swojej przyszłości dyskutowali we wtorek do późnej nocy. Ale dopiero w środowy poranek w Sejmie były premier ogłosił, że z parlamentarzystami zakłada klub.

"Nikt mu klubu nie zarejestruje"

Posłowie z PiS z kpiącym uśmiechem na ustach zdawali się wątpić w powodzenie tego planu.

— Nie ma takiej możliwości. Proszę zobaczyć regulamin Sejmu, który mówi, że nie można być w dwóch klubach jednocześnie. Z kolei statut partii wyraźnie mówi, że członkowie PiS są zobowiązani do uczestniczenia w klubie PiS. Jeśli ktoś rezygnuje z klubu PiS, automatycznie występuje z partii. Sprawa jest dla mnie jasna — próbował przekonywać poseł Jacek Sasin.
— Czy Mateusz Morawiecki założył klub? To pytanie do jego samego, bo regulamin Sejmu mówi jasno, że poseł nie może należeć tylko do jednego klubu. Pytanie więc, czy pan Morawiecki nie oszukuje teraz swoich wyborców i opinii publicznej — komentował tuż po konferencji Morawieckiego rzecznik PiS Rafał Bochenek.
I dodawał: — To, że nas oszukiwał, szykując swój projekt polityczny, to już wiadomo, zostało to zdiagnozowane... Dziś wprowadza opinię publiczną w błąd, bo żadnego klubu nikt mu nie zarejestruje, dopóki nie wyjdzie z klubu PiS.

Rzecznik dyscypliny zmuszony do fikołka

Rzecznik Bochenek z przekonaniem w głosie torpedował zapędy ludzi Morawieckiego do odłączenia się od klubu PiS. Z podobnym przekonaniem dzień wcześniej przed siedzibą partii przy ul. Nowogrodzkiej obwieszczał, że statut partii nie pozwala na inne potraktowanie rozłamowców, jak tylko poddanie ich ocenie sądu partyjnego.
Zmusił tym samym rzecznika partyjnej dyscypliny Karola Karskiego do zrobienia fikołka i zaprzeczania samemu sobie. Rzecznik Karski przez kilka ostatnich dni przekonywał w rozmaitych mediach, że nie odegra żadnej roli w wyrzucaniu ludzi Morawieckiego z partii. Że zna dobrze statut partii i procedura nie wymaga jego udziału. Na wtorkowym komitecie politycznym dowiedział się, że się mylił i każdego rozłamowca ma wezwać na rozmowę w cztery oczy. Praktycznie ani dla PiS-u, ani dla Rozwoju Plus nie ma to znaczenia.
Karol Karski
Leszek Szymański / PAP
Karol Karski
Prezes Jarosław Kaczyński od swoich doradców usłyszał, że odroczenie rozstania z posłami zablokuje kolejne ruchy Morawieckiego. A może nawet zmusi jego ekipę do wyjścia z partii. Tak się nie stało. I znów wbrew przewidywaniom rzecznika Bochenka w środowe popołudnie na biurku szefa Kancelarii Sejmu wylądował wniosek o rejestrację klubu parlamentarnego Rozwój Plus. Jego złożenie automatycznie wypisało 40 posłów z klubu parlamentarnego PiS.

Rozwój Plus szykuje zaciąg. "Nie chodzi o wyścig z PiS"

Wiadomo, że szefem klubu będzie Mateusz Morawiecki, do ustalenia pozostaną detale: jakie pomieszczenia w Sejmie zajmie klub czy ile osób będą mogli wprowadzić do komisji sejmowych. Na pierwszym posiedzeniu klubu w przyszłym tygodniu mają zapaść decyzje merytoryczne, dotyczące projektów ustaw, jakie Rozwój Plus złoży w Sejmie.
W planach jest też poszerzenie klubu o kolejnych posłów. Na razie mowa jest o czterech osobach, ale Rozwój Plus nie zdradza nazwisk. — Nie chodzi o żaden wyścig z PiS-em. Nie będziemy ściągać ludzi za wszelką cenę, ale po odpowiedniej weryfikacji — mówi Onetowi europoseł Piotr Mueller z Rozwoju Plus.
Mateusz Morawiecki
PAP/Radek Pietruszka
Mateusz Morawiecki
W nowym klubie słyszymy, że do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego chce przystąpić wielu samorządowców. Część z nich ma pojawić się na piątkowym wydarzeniu "Rozwój Plus Wy", czyli popularnym "grillu u Morawieckiego". — Dzwonią albo piszą, że chcą iść z nami. Że za czasów PiS-u było dobrze, ale że to już nie ich bajka. Że chcą spróbować czegoś nowego — komentuje jeden z posłów Rozwoju Plus.
W Onecie opisywaliśmy, że rekrutacja do struktur stowarzyszenia trwa już na Dolnym Śląsku i w Świętokrzyskiem. Pytana o te zaciągi do grupy Morawieckiego Anna Krupka, wiceprezeska PiS i szefowa struktur w województwie świętokrzyskim, twierdzi, że jest spokojna. I że nie boi się, że kolejni członkowie opuszczą PiS. — Jeżeli tak będzie, to nie będzie to znacząca liczba i nie będą to ludzie, którzy są dla nas ważni — przekonuje w rozmowie z Onetem posłanka Krupka.

Zaklinanie rzeczywistości w PiS. "Grupa intrygantów omamiła prezesa"

W podobnie lekceważący sposób na pytania o przyszłość Rozwoju Plus odpowiadał Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera. — Jak odbieram [to, że powstał nowy klub]? Tak odbieram, że potrzebna jest ustawa o obniżce cen paliw. Rolnicy wyjeżdżają w pole... — odwracał kota ogonem Czarnek.
Na X polityczni przeciwnicy Morawieckiego w PiS nie ustają w publikacjach, które mają zdyskredytować byłego premiera i ukazać go jako zdrajcę.
"Zdradzeusz" — napisał na X europoseł Tobiasz Bocheński.
"Pan Prezes J. Kaczyński nie wyrzucił Morawieckiego i jego ekipy. Więc MM odszedł sam — potwierdzając przypuszczenia, że od dawna planował rozłam i prezent dla Tuska." — skomentował europoseł Patryk Jaki.
Ale bicie w Rozwój Plus nie musi przynieść PiS-owi spodziewanych korzyści. A zaklinanie rzeczywistości w partii może nie potrwać długo. Na razie płynie z niej narracja, że pierwsze sondaże, które dają Rozwojowi Plus 7-8 proc., są podyktowane efektem nowości. I że nie ma się o co martwić. Ale słychać także obawy o to, co czeka PiS, jeżeli taki trend utrzyma się do jesieni.
— Wtedy mogą pojawić się kłopoty. Już teraz chodzą plotki, że podmieniamy kandydata na premiera. Na razie takiego tematu nie ma, ale wyniki poniżej 20 proc. dla PiS na rok przed wyborami będą alarmujące — twierdzi poseł PiS.
— Wszystko na własne życzenie — komentuje poseł Rozwoju Plus. — Grupa intrygantów omamiła prezesa. Chodzili do niego z wydrukowanym internetem i przekonywali, jak to ludzie Morawieckiego rozwalają PiS. Udało im się nas wypchnąć, ale prezes już zdaje się tym wszystkim zasmucony i przybity. Byle nie stało się tak, że i jego pozbawią władzy, bo byłby to smutny koniec — dodaje poseł nowego klubu.

"Rozłam w najbardziej nieodpowiednim momencie"

Decyzję Mateusza Morawieckiego o utworzeniu klubu parlamentarnego prezes PiS Jarosław Kaczyński skomentował jedynie w internetowym wpisie. Nie było go podczas sejmowych głosowań z powodu — jak usłyszeliśmy od posła Czarnka — zaplanowanych zabiegów medycznych.
"Stało się to, co było do przewidzenia. Do końca podejmowałem próby porozumienia, niestety Mateusz Morawiecki ewidentnie miał w głowie swój własny plan polityczny, realizowany na bazie rozłamu PiS. Rozłam, którego dokonał, nastąpił w najbardziej nieodpowiednim momencie z punktu widzenia Polski i służy tym, którzy szkodzą naszej Ojczyźnie" — napisał na platformie X prezes PiS.
W czwartek klub PiS ma spotkać się na wyjazdowym posiedzeniu. Wśród omawianych tematów ma być sytuacja po rozłamie. Prezes zamierza zmobilizować posłów do dalszej pracy na rzecz partii.
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • W PiS trwa konflikt po rozpadzie partii związanym z Mateuszem Morawieckim.
  • Prezes Jarosław Kaczyński starał się obwiniać Morawieckiego za rozłam, ale w partii panuje niepewność.
  • Morawiecki zapowiedział utworzenie nowego klubu parlamentarnego „Rozwój Plus” z poparciem grupy posłów.
  • Rzecznicy PiS kwestionują możliwość jednoczesnego przynależenia do dwóch klubów, twierdząc, że Morawiecki nie może działać wbrew regulaminowi.
  • Rozwój Plus planuje poszerzenie swojego składu o nowych posłów, a ich przyszłość wydaje się niepewna w kontekście nadchodzących wyborów.

Onet


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz