Wojna pałaców się rozkręca. "Hamulec się zaciął", 17.02.2026



 

Wojna pałaców się rozkręca. "Hamulec się zaciął"

16 lutego 2026

Zamiast rozejmu trwa ostrzał artyleryjski pomiędzy Pałacem Prezydenckim i Kancelarią Premiera. Rada Bezpieczeństwa Narodowego miała być punktem zwrotnym w relacjach obydwu ośrodków władzy, tymczasem stała się zarzewiem kolejnych sporów. Mimo to — jak słyszymy — w rządzie wciąż tli się nadzieja, że Karol Nawrocki nie zawetuje ustawy wdrażającej w Polsce unijny program SAFE.

Oczywiście można wyobrazić sobie, że to realizacja makiawelicznego scenariusza, tudzież polityczne szachy 5D, w których prezydent Karol Nawrocki dostaje szanse odspawania się od własnego obozu poprzez akceptację ustawy wdrażającej w Polsce program SAFE. Ustawa wyszła właśnie z Sejmu i w tym tygodniu trafi do Senatu.

Zapewne za tydzień Sejm zajmie się spodziewanymi poprawkami izby wyższej parlamentu, a później dokument trafi na biurko prezydenta. Tymczasem PiS grzmi, że ustawy Karol Nawrocki zaakceptować nie może, bo cały program ma być realizacją planu zniewolenia Polski przez Niemcy.

Gdyby mimo to prezydent ustawę podpisał, mógłby pokazać, że wsłuchuje się również w inne głosy, bo do tej pory rekordową serią wet udowadniał coś zupełnie innego. Zwłaszcza że do podpisu namawiali prezydenta w trakcie posiedzenia RBN również najwyżsi rangą polscy generałowie.

Jak słyszymy, rząd wciąż ma nadzieję, że głowę państwa uda się przekonać do akceptacji ustawy o SAFE. Inna sprawa, że — jak podkreśliła dziś pełnomocniczka rządu Magdalena Sobkowiak-Czarnecka — ustawa nie jest niezbędna, by Polska brała pożyczki z tego programu, jednak bez niej byłoby to o wiele trudniejsze.

Z pewnością weto byłoby ryzykowne dla Karola Nawrockiego, bo łatka tego, który zablokował finansowanie projektów, na których mogłyby skorzystać polskie firmy zbrojeniowe, mogłaby do niego przylgnąć. Posłowie KO już zapowiadają, że w przypadku weta, odwiedzą miejscowości, w których zlokalizowane są zakłady mające wziąć udział w realizacji konkretnych zamówień.

Dyskusji na ten temat z pewnością nie służy to, że toczy się w samym środku politycznej bitwy pałaców, która staje się coraz bardziej gwałtowna i rozgrywa na kilku polach jednocześnie.

— Nie widzę na razie szans na złagodzenie tej wojny. Tu hamulec się zaciął, choć chcielibyśmy, gdyby przynajmniej w sprawach bezpieczeństwa Polski panował względny konsensus — mówi nam ważny polityk KO.

Rozlane mleko

Wczoraj Karol Nawrocki w programie "Śniadanie Rymanowskiego" wielokrotnie krytycznie wypowiedział się na temat rządu Donalda Tuska. Głowa państwa była również pytana o możliwy udział Polski w Radzie Pokoju Donalda Trumpa. Prowadzący rozmowę stwierdził, że premier Donald Tusk mówi, iż Nawrocki "może lecieć" do Waszyngtonu na czwartkowe spotkania rady w charakterze obserwatora [Donald Tusk nigdy takich słów nie użył].

— Premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć czy swoim wnuczkom. Premier nie będzie mówił prezydentowi Polski, gdzie może lecieć. Ja mogę lecieć, gdzie chcę — stwierdził Nawrocki.

Do tej wypowiedzi premier odniósł się krótkim, ostrym wpisem.

"Panie prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara" — napisał w X.

Mleko się rozlało, a Rada Pokoju jest tylko jednym z elementów tego sporu. Zza kulis posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego płyną głosy, iż prezydent bardzo chętnie poleciałby do Waszyngtonu i brał udział w spotkaniu jako reprezentant pełnoprawnego państwa członkowskiego tego gremium.

Rząd jest jednak sceptyczny, bo na razie do Rady przystąpiły tylko trzy europejskie państwa, czyli Albania, Bułgaria i Węgry. Kilka innych, w tym Włochy, ma wysłać swoich dyplomatów w roli obserwatorów.

Wątpliwości dotyczą m.in. prawnego umocowania tego ciała, jak i jego prawdziwego charakteru, a także kosztów. Państwa, które chcą na stałe uczestniczyć w jego pracach, muszą wpłacić 1 mld dol. składki. Pieniądze mają iść m.in. na odbudowę Strefy Gazy. Sam Donald Trump miałby też sprawować kontrolę nad organizacją nawet wtedy, gdy nie będzie już prezydentem USA.

Dlatego na razie Rada Ministrów nie podejmuje w tej sprawie formalnej decyzji, a sam premier ogłosił, że Polska do Rady Pokoju nie przystąpi, choć decyzja ta ma nie być ostateczna.

— To jest na razie najlepsza formuła: nie przystępujemy do rady, a jednocześnie nie zamykamy sobie drzwi. Prezydent ma pełne prawo pojechać i spotkać się z Donaldem Trumpem w tym formacie — słyszymy w rządzie.

Na horyzoncie szykuje się jednak kolejne starcie. Na dniach Karol Nawrocki powinien podjąć decyzję dotyczącą nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Jest mało prawdopodobne, że ją podpisze, zwłaszcza że wywraca ona porządek ustanowiony za rządów PiS. To otworzy drogę do wyboru nowej KRS na mocy starych przepisów autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

Prezydent w wywiadzie dla Polsatu nazwał ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka prawniczym "terrorystą". Wydaje się więc, że scenariusz jest już napisany.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Konflikt między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera nasila się mimo planów na rozejm.
  • Ustawa wdrażająca unijny program SAFE przeszła przez Sejm i czeka na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, który może ją zablokować.
  • Kawita rozważają, że przyjęcie ustawy może być szansą na nawiązanie bliższej współpracy z innymi głosami w rządzie.
  • Prezydent skrytykował rząd Donalda Tuska oraz wtrącił się do kwestii swojego potencjalnego udziału w Radzie Pokoju.
  • Rząd jest sceptyczny co do Rady Pokoju, a premier ogłosił, że Polska na razie nie przystąpi do tej inicjatywy.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz