Wybitny matematyk: Okłamują nas na temat AI. To kompletna bzdura!, 19.05.2026


Wybitny matematyk: Okłamują nas na temat AI. To kompletna bzdura!

 19 maja 2026

Cédric Villani jest jednym z najwybitniejszych matematyków i ekspertów od sztucznej inteligencji na świecie. Na jej rozwijaniu zjadł zęby i stwierdza wprost — to, co mówią nam o niej prezesi wielkich firm, jest kompletną bzdurą. — Chcą wywołać szum, strach i zdobyć uwagę mediów — wskazuje. Zdradza również największy atut Polski, o którym mało kto mówi.

Cédric Villani to wybitny francuski matematyk, profesor na Université de Lyon i dyrektor Instytutu Henri Poincaré w Paryżu, głównego międzynarodowego centrum badań i popularyzacji matematyki oraz fizyki teoretycznej. Laureat Medalu Fieldsa, przyznawanego uczonym za badania mające największy wpływ na rozwój matematyki. Odegrał ogromną rolę w kształtowaniu europejskich i globalnych polityk dotyczących sztucznej inteligencji, jest twórcą narodowej strategii sztucznej inteligencji Francji.
Wywiad odbył się podczas tegorocznej edycji Impact. To jedna z najważniejszych konferencji gospodarczo-technologicznych w Europie Środkowo-Wschodniej, skupiająca liderów biznesu, nauki, polityki i start-upów.
Jaka jest największa iluzja na temat sztucznej inteligencji, w którą uwierzyliśmy?
Istnieje swego rodzaju ukryte przekonanie, że AI to byt. Ta iluzja jest podsycana przez wiele osób i podmiotów, które chcą wywołać szum, strach i zdobyć uwagę mediów, aby ostatecznie uzyskać finansowanie i tak dalej. Niektórzy prezesi firm mówią: wyobrażam sobie moją firmę jako partnerstwo między ludźmi a AI. To kompletna bzdura! Nie ma czegoś takiego jak partnerstwo między człowiekiem a AI.
AI to po prostu formuła matematyczna. Równie dobrze można by mówić o partnerstwie z papierem i ołówkiem. AI nie jest bytem, osobą, czymś inteligentnym ani świadomym. To tylko narzędzie matematyczne. Kiedy słyszysz te wielkie nazwiska, jak Zuckerberg czy ktokolwiek inny, mówiące o sztucznej inteligencji ogólnej, superinteligencji czy czymś podobnym... Często jest to po prostu wprowadzanie czystego chaosu. Robią to, by stworzyć wokół siebie szum i wzmocnić wielką iluzję o AI jako istocie.

Ekspert wskazuje kluczowy moment. "Miało to bardzo wyraźny wpływ na ludzi"

A co z iluzją, że AI prowadzi do wyłaniania się nowego porządku świata?

Niestety, sztuczna inteligencja ma ogromny wpływ na sposób, w jaki się ze sobą komunikujemy, w jaki zdobywamy wiadomości ze świata, ale także na politykę na całym świecie.
Często mówi się, że pierwszą nowoczesną kampanią wykorzystującą sztuczną inteligencję była kampania w sprawie brexitu w latach 2015-2016, kiedy to matematycy z Cambridge Analytica wykorzystali techniki spersonalizowanej reklamy. Miało to bardzo wyraźny wpływ na ludzi. Od tego czasu sztuczna inteligencja zawsze wpływa na kampanie, zazwyczaj zmienia je na gorsze.

Nie jest to fatum, ale zazwyczaj służy wprowadzaniu większego chaosu, propagandy, fałszywych obrazów, wiadomości, które są po prostu nieprawdziwe. Przez to wszystko staje się znacznie bardziej chaotyczne. Dzieje się to już teraz i musimy być tego w pełni świadomi. Choć powinniśmy podziwiać potęgę matematyki wdrażanej za pomocą komputerów, powinniśmy być również świadomi politycznych implikacji rozwoju AI. Już sprawiają one wiele problemów.
Wydaje się, że Europa przegapiła swoją szansę, jeśli chodzi o rewolucję w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Można by z tym polemizować. Mamy wielkich matematyków we Francji, w Polsce, w Wielkiej Brytanii. Prezentują oni odpowiedni poziom. Swoją drogą, możemy zaobserwować pewne odwrócenie trendu — niektóre wielkie nazwiska rezygnują z pracy w wielkich amerykańskich firmach technologicznych, aby wrócić do pracy w Europie. Mam wielu znajomych z branży, których poznałem, gdy zajmowali stanowiska w wielkich firmach w Dolinie Krzemowej, a teraz wrócili na francuskie uniwersytety, do europejskich firm. I wcale nie brakuje im błyskotliwości, talentu matematycznego czy informatycznego.
Na marginesie pozwolę sobie przypomnieć fakt, o którym uwielbiam wspominać, gdy jestem w Polsce. Jeśli policzyć liczbę medali zdobytych na Międzynarodowych Olimpiadach Informatycznych, Polska zajmuje drugie miejsce na świecie. Ma lepszy wynik niż Francja, Rosja czy jakikolwiek inny kraj na świecie z wyjątkiem Chin. To pokazuje, jak ogromny talent drzemie w Europie. Czego więc jej brakuje?
Inwestycji — pieniądze są w Ameryce. Często są to szalone kwoty, nie do przyjęcia w realiach europejskiej gospodarki. U nas jest raczej odwrotnie — napływa zbyt mało inwestycji. Do tego dochodzi brak koordynacji między poszczególnymi krajami i brak jedności w przepisach. Europejskie regulacje są dobre, ale kiedy jest ich dwadzieścia kilka i to różnych, to tak się nie da. To jest ogromne obciążenie.
Powinniśmy być dumni z naszych osiągnięć, ale musimy koordynować działania. Do tego dochodzi brak kultury interdyscyplinarnej, która jest kluczowa dla rozwoju AI — takiej, która będzie miała zastosowanie w realnej gospodarce, w rozwiązywaniu prawdziwych problemów tego świata. Z tym wszystkim Europa poradzi sobie równie dobrze w rozwoju AI, jak na przykład USA, a przy tym ze znacznie mniejszym poziomem szaleństwa, co wyjdzie jej na dobre.

"Obecnie mamy szał na sztuczną inteligencję. W perspektywie kilku lat może jednak pojawić się coś innego"

Wspomniał pan o braku koordynacji działań w Europie. To w historii nieraz się udawało. Mamy dobry przykład choćby sprzed II wojny światowej. Jesteśmy w Poznaniu — niegdyś powiązani z nim polscy matematycy złamali kod Enigmy i we współpracy z francuskim oraz brytyjskim wywiadem dokonali przełomu. Dlaczego dziś jest o to tak trudno?
Brakuje woli politycznej, aby pogłębić koordynację między krajami. Ostatnio się to nieco zmienia — szczególnie odkąd szalony prezydent Trump powiedział, że dokona inwazji na Grenlandię, zaatakuje tu czy tam albo odkąd podsyca wojny bez żadnego uprzedzenia. Wielu europejskich polityków uznało więc USA w najlepszym razie za niewiarygodnego partnera, w najgorszym — za potencjalnego wroga. Ale przez wiele lat nie było żadnej zachęty do współpracy. W każdym kraju istniała odrębna narodowa agenda, sprawy międzynarodowe zeszły na dalszy plan.
Swoją drogą, pod tym względem kraje w tej części Europy, takie jak Polska, są zazwyczaj bardziej eurofilskie niż kraje w Europie Zachodniej, takie jak Francja. Tam debata polityczna, czego żałuję, bardzo zamknęła się w sobie, skoncentrowała na sprawach wewnętrznych. Potrzebujemy zatem więcej woli politycznej. I musimy bardzo jasno powiedzieć: jeśli chcemy mieć odpowiedni poziom cyberbezpieczeństwa, potrzebujemy europejskiej współpracy. Jeśli chcemy mieć wpływ na naszą przyszłość, także tę klimatyczną, na różnorodność biologiczną, potrzebujemy europejskiej koordynacji działań. To jedyna nadzieja na zbudowanie wystarczającej siły, aby narzucić program pozostałym regionom.
Cedric Villani i Michael Hengartner, szwajcarsko-kanadyjski biochemik i biolog molekularny
Cedric Villani i Michael Hengartner, szwajcarsko-kanadyjski biochemik i biolog molekularnyImpact'26 / Impact'26
Drugą sprawą jest fakt, że słabo radzimy sobie z budowaniem społeczności — studentów i nie tylko. Stworzyliśmy program Erasmus, ale to za mało. Powinien zostać powiększony dziesięciokrotnie, aby poczucie wspólnoty europejskiej zaistniało również wśród ludzi na wsiach, wśród osób wykonujących zawody, które nie są tak wyeksponowane i widoczne w czołówkach mediów, wśród studentów, wszędzie. Nie udało nam się tego zrealizować.
Podsumowując, bez koordynacji działań nie ma dla nas zrównoważonej i dostatniej przyszłości. I musimy również, dla dobra naszych dzieci, stworzyć jakąś większą społeczność oraz programy dzielenia się doświadczeniami i wymiany w całej Europie.
Czy Europa ma szansę pokonać USA i Chiny w globalnym wyścigu o AI?
Co to znaczy pokonać? Stworzyć takie same super-ekstra połączone okulary [wyposażone w rozwiązania sztucznej inteligencji umożliwiające przykładowo prowadzenie rozmów czy rozpoznawanie efektów wizualnych]? Pan Zuckerberg zdaje się myśleć, że to największe wyzwanie ludzkości. Tylko jaki w tym cel? Nie potrzebujemy inteligentnych okularów, by być szczęśliwymi. Potrzebujemy zrównoważonej przyszłości, czystych oceanów i dobrych historii, które będziemy mogli opowiadać naszym dzieciom, żyjąc w pokoju. To jest przyszłość, nie połączone okulary.
Po co nam zatem sztuczna inteligencja? Potrzebujemy jej po to, by służyła tym celom, nie po to, by budować jakieś głupie procesy AGI [Artificial General Intelligence to hipotetyczny etap rozwoju sztucznej inteligencji, w którym system przewyższa lub dorównuje ludzkim możliwościom we wszystkich procesach poznawczych], ale by pomóc zachować rozsądek, zdrowie, możliwości lepszego komunikowania się ludzi ze sobą itd. To pozwoli nam zapewnić sobie wszystko, czego potrzebujemy.
Obecnie mamy szał na sztuczną inteligencję. W perspektywie kilku lat może jednak pojawić się coś innego, a potem jeszcze kolejnego. Istnieje wiele skromniejszych projektów AI, które nie są tak znane, ale jeśli da się im rok, sześć miesięcy, czasem może nawet trzy, to dogonią pod względem wydajności najlepszych graczy w tej dziedzinie. Już doganiają.
Na to potrzeba jednak czasu [chodzi o wypracowanie podejścia do AI oraz jej użyteczności] — liczonego w latach, a nie w tygodniach czy dniach, jak wmawia nam to branża AI. Jeśli będziemy gotowi pracować w takiej perspektywie, na rzecz dostatniej, zrównoważonej przyszłości, to damy radę. Będziemy w stanie to zrobić. Najważniejsza jest jednak wola polityczna.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Cédric Villani, wybitny matematyk, krytykuje przekonania o sztucznej inteligencji, nazywając je iluzjami.
  • Twierdzi, że AI to jedynie narzędzie matematyczne, a nie byt czy partnerstwo z ludźmi.
  • Villani wskazuje na wpływ AI na komunikację i politykę, podając przykład kampanii brexitowej jako pionierskiego wykorzystania technologii.
  • Podkreśla, że Europa ma znaczny potencjał w dziedzinie AI, lecz brakuje jej inwestycji i koordynacji działań.
  • Zauważa, że przyszłość AI powinna być skoncentrowana na zrównoważonym rozwoju, a nie na rozwijaniu technologii bez sensu.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz