Wyrok TSUE otwiera Żurkowi drogę do ruchu wobec tzw. neosędziów. "Państwo musi podjąć działania naprawcze", 16.07.2026


Wyrok TSUE otwiera Żurkowi drogę do ruchu wobec tzw. neosędziów. "Państwo musi podjąć działania naprawcze"

 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał dwa wyroki dotyczące tzw. testu niezawisłości sędziów. Rozstrzygnięcia mogą stać się kolejnym narzędziem w rękach ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Politycy KO i PiS zupełnie inaczej oceniają jednak ich znaczenie. — Państwo musi podjąć działania zmierzające do naprawienia tej sytuacji — mówi "Faktowi" Michał Wawrykiewicz.

TSUE odpowiadał na pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego. Uznał, że poważne nieprawidłowości w procedurze nominacyjnej mogą same wystarczyć do zakwestionowania niezawisłości i bezstronności sędziego, jeżeli stwarzają ryzyko wpływu innych władz na nominację. Trybunał wskazał także, że testu nie powinien przeprowadzać skład, w którym zasiada sędzia powołany w podobnych okolicznościach.

Zobacz także: Bunt w PiS. Do prezesa Kaczyńskiego miało trafić ostrzeżenie

Wyrok TSUE o sędziach. Wawrykiewicz mówi o potrzebie działań naprawczych

Michał Wawrykiewicz nie ma wątpliwości, że wyrok TSUE może mieć konkretne konsekwencje dla sytuacji w Sądzie Najwyższym. Europoseł KO przekonuje, że Trybunał potwierdził stanowisko, które wcześniej zajmowały już europejskie sądy.

— Dzisiejsze orzeczenie potwierdza wcześniejszą, ugruntowaną linię orzeczniczą zarówno Trybunału w Luksemburgu, jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu — stwierdził.

Europoseł przekonuje, że wadliwe powołanie na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego na wniosek nieprawidłowo ukształtowanej Krajowej Rady Sądownictwa oznacza, że dana osoba nie została powołana w sposób gwarantujący niezawisłość i bezstronność.

— Mamy więc do czynienia z tzw. neosędzią, który nie powinien zasiadać w składach Sądu Najwyższego — ocenił.

Wawrykiewicz podkreśla, że problem nie kończy się na samym statusie sędziego. Jego zdaniem skład Sądu Najwyższego z udziałem osoby powołanej w tej procedurze jest wadliwy, a wydane przez niego orzeczenie może zostać zakwestionowane.

— Orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej są wiążące i mogą być stosowane bezpośrednio. Są adresowane nie tylko do sądów, lecz także do wszystkich organów państwa — dodaje.

Zdaniem polityka wyrok daje podstawę prawną do konkretnych działań, które miałyby doprowadzić do legalnego obsadzenia Sądu Najwyższego. Jak zaznacza, na końcu tego sporu znajdują się obywatele i ich prawo do wyroku wydanego przez prawidłowo powołany sąd.

— Państwo musi w końcu podjąć działania zmierzające do naprawienia tej sytuacji — podsumowuje Wawrykiewicz.

Bocheński ostrzega przed ruchem Żurka

Zupełnie inaczej wyrok odczytuje Tobiasz Bocheński. Europoseł PiS uważa, że sposób powoływania sędziów regulują polska konstytucja i ustawy, a TSUE nie ma kompetencji do rozstrzygania tej kwestii.

Jeżeli spojrzymy na polityczny wymiar tego orzeczenia, z pewnością stanie się ono kolejnym argumentem wykorzystywanym przez ministra Waldemara Żurka do podejmowania działań wobec wymiaru sprawiedliwości

— mówi "Faktowi".

Bocheński przewiduje, że działania rządu mogą jeszcze bardziej pogłębić chaos prawny. Zastrzega jednocześnie, że trudno dziś przewidzieć, jakie rozwiązania zaproponuje koalicja rządząca.

Sam wyrok nie może stanowić źródła prawa ani być bezpośrednią podstawą do podejmowania decyzji przez organy władzy wykonawczej, takich jak odwoływanie sędziów — podkreślił.

Polityk zaznaczył, że Polska nie przekazała Unii Europejskiej kompetencji w sprawach ustrojowych. Jego zdaniem w tej sprawie mógłby wypowiedzieć się wyłącznie Trybunał Konstytucyjny.

Traktuję orzeczenie TSUE jedynie jako opinię — podsumowuje Bocheński.

Napięte relacje między rządem a prezydentem. "Myślę, że żałuje tej decyzji"

Mocne słowa Kaczyńskiego o policji. Jest wniosek o ukaranie

Tusk o stanowczej decyzji Kaczyńskiego. Zwrócił się do Morawieckiego

Fakt


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz