"Że co?". Gambit Donalda Trumpa dotyczący Grenlandii wprawił mądre głowy w osłupienie [KOMENTARZ]
22 stycznia 2026
Prezydent Donald Trump może wycofywać się ze swojej groźby przejęcia Grenlandii, ale jego dążenie do zdobycia tego "kawałka lodu", jak nazwał największą wyspę na świecie podczas swojego środowego przemówienia w Davos, już zmieniło sposób prowadzenia polityki zagranicznej w Waszyngtonie i poza nim. To wszystko sprawia, że osoby śledzące globalne posunięcia Trumpa — czy to dyplomaci, czy uznani profesorowie i eksperci — zaczynają tracić już rozum — pisze korespondentka POLITICO Nahal Toosi.
Bardziej niż jakakolwiek inna globalna kwestia, z jaką miałam do czynienia, obsesja Trumpa na punkcie Grenlandii zmieniła paradygmaty (przyjęte sposoby myślenia) i sprawia, że "mózg się lasuje". Mam na myśli wielkie umysły: dyplomatów, analityków polityki zagranicznej, specjalistów ds. ekonomii. Ludzi z lewej strony sceny politycznej i sporą część prawicy.
Nawet dyplomaci spoza Europy są wstrząśnięci.
— To było coś w rodzaju: "Że co?" — mówi afrykański urzędnik w Waszyngtonie.
— To było szokujące, jak poważna była ta groźba i jak bardzo był zdecydowany [na przejęcie Grenlandii od Danii]. A to jeszcze nie koniec — dodaje.
Suzanne Maloney, analityczka ds. Bliskiego Wschodu, która kieruje programem polityki zagranicznej Brookings Institution, opisuje, że czuła się, "jakby świat oszalał". — Język i determinacja w tej konkretnej kwestii wydają się po prostu oderwane od naszych interesów narodowych — mówi.
Jeszcze niedawno wielu specjalistów ds. polityki zagranicznej zastanawiało się, czy "międzynarodowy porządek oparty na zasadach" po II wojnie światowej przestał istnieć. Po posunięciu Trumpa dotyczącym Grenlandii coraz częściej słyszę, że jest on (światowy porządek) martwy. Kanadyjski przywódca Mark Carney powiedział to samo podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Oznacza to, że konsultanci ds. polityki zagranicznej muszą od nowa przemyśleć porady, których udzielają klientom, a członkowie think tanków rewidują swoje plany podróży i studiów. Maloney mówi, że w tym tygodniu musiała przedłożyć swoim przełożonym priorytety badawcze swojego departamentu na nadchodzący rok finansowy, ale ostrzegła ich, że lista ta może ulec zmianie do przyszłego tygodnia.
Dyplomaci z Europy twierdzą, że kryzys grenlandzki stworzył nową rzeczywistość, ponieważ stało się jasne, że nawet sojusznicy nie są bezpieczni, jeśli chodzi o intrygi Trumpa.
— Wywołuje to pewien rodzaj strachu w Unii Europejskiej — mówi mi anonimowo jeden z europejskich dyplomatów. — Nie chodzi tylko o poszerzenie naszej wyobraźni, ale o uświadomienie sobie, że nastały nowe czasy i tradycyjne sposoby działania — zasady, prawa — niekoniecznie mają zastosowanie. Wszystko jest teraz przedmiotem negocjacji.
Stało się tak, mimo że Trump złagodził w środę swoją retorykę. Najpierw powiedział, że nie użyje siły militarnej, aby przejąć Grenlandię, a później ogłosił, że wycofa groźbę nałożenia ceł po osiągnięciu "ramowego" porozumienia w sprawie terytorium. Niewiele szczegółów było dostępnych od razu.
Jednak Trump, który od pierwszej kadencji pragnął przejąć Grenlandię, tak często zmienia zdanie, że Europejczycy — lub jakikolwiek inny globalny gracz — byliby nierozsądni, ufając, że kwestia ta została rozwiązana. Ma on w zwyczaju wycofywać się z umów, w tym tych, które zawarła jego administracja. Ma też jeszcze trzy lata do końca kadencji.
Krytycy Trumpa, z którymi rozmawiałam na potrzeby tego artykułu, nie są gotowi na to, by się rozluźnić, mimo że prezydent USA złagodził ton.
— Jego nadrzędnym celem jest poszerzenie mapy Stanów Zjednoczonych — mówi Eric Green, były wysoki rangą urzędnik Rady Bezpieczeństwa Narodowego, który zajmował się Rosją i Azją Środkową w administracji Bidena. — Wcześniej czy później wróci do tego tematu — ostrzega.
Pragnienia Trumpa dotyczące Grenlandii pokrzyżowały plany wielu praktyków zajmujących się sprawami zagranicznymi w stopniu niezwykłym nawet jak na prezydenta, który lubuje się w podważaniu konwencjonalnej mądrości.
Cała afera z Grenlandią jest szczególnie trudna dla osób zajmujących się nauczaniem stosunków międzynarodowych, z których wiele musi ciągle przerabiać swoje programy. Naukowcy ci są szkoleni w zakresie używania neutralnego języka do wyjaśniania działań graczy politycznych. Celem jest pomoc studentom w nauce metod rozumienia świata.
— Ale dochodzi do momentu, w którym po prostu chcesz powiedzieć, że to cholernie głupi pomysł — mówi Daniel Drezner, dziekan Fletcher School na Uniwersytecie Tufts.
Dążenie Trumpa do przejęcia Grenlandii wiązało się również z osobistym interesem, który wykraczał poza uzasadnienie "America First", którego używał do wyjaśnienia innych działań. Powiedział, że dąży do przejęcia Grenlandii częściowo dlatego, że był niezadowolony z tego, że nie otrzymał Pokojowej Nagrody Nobla.
Działania Trumpa w zakresie polityki zagranicznej zazwyczaj mają pewną logikę. Nie trzeba się z nią zgadzać, ale można ją dostrzec.
Zbombardował irańskie obiekty jądrowe, ponieważ była to rzadko nadarzająca się okazja, aby opóźnić program, który mógłby zagrozić Stanom Zjednoczonym. Porwał przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro, ponieważ chce uzyskać dostęp do wenezuelskiej ropy i może argumentować, że Maduro jest handlarzem narkotyków, którego reżim podważa pozycję Stanów Zjednoczonych. Nałożył cła na praktycznie wszystkie inne kraje, ponieważ uważa, że z czasem pomoże to Stanom Zjednoczonym stać się bardziej samowystarczalnymi gospodarczo.
Zastraszając Danię, aby przekazała lub sprzedała Grenlandię, Trump i jego doradcy twierdzą, że mają na uwadze interes narodowy Stanów Zjednoczonych. Wyspa ma strategiczne położenie i wiele użytecznych zasobów naturalnych.
Alex Gray, który pełnił wysoką funkcję w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego podczas pierwszej kadencji Trumpa, mówi, że jedną z długoterminowych obaw jest to, że mieszkańcy Grenlandii ostatecznie będą domagać się pełnej niepodległości od Danii, co sprawi, że staną się bardziej narażeni na wpływ Chin lub Rosji.
— Dlatego musimy dać z siebie wszystko i zaoferować im coś naprawdę atrakcyjnego — mówi Gray o propozycjach USA wobec Grenlandii.
Trump ma w zwyczaju stawiać pozornie skandaliczne żądania, zanim zgodzi się na to, co może (realnie) uzyskać. Czasami lękiem napawają go reakcje rynków, które nie przyjęły zbyt dobrze jego nacisków na Grenlandię.
Niektórzy twierdzą, że "tchórzy", ale takie podejście ma swoje zalety. Zmusza ludzi do rozmowy o kwestiach, które w przeciwnym razie zostałyby zignorowane (takich jak bezradność ONZ) lub zgodzenia się na warunki, które w przeciwnym razie by odrzucili.
Jednak naleganie Trumpa, aby Stany Zjednoczone przejęły kontrolę nad Grenlandią, zaszkodziło reputacji Ameryki wśród jej sojuszników. Krytycy twierdzą, że nie należało płacić takiej ceny.
W końcu Waszyngton ma już ogromny dostęp do Grenlandii na mocy poprzednich umów z Danią; wojska amerykańskie już działają na Grenlandii, a Waszyngton może wysłać tam więcej żołnierzy. Żądanie Trumpa, aby Dania przekazała terytorium Stanom Zjednoczonym, jest ciosem dla stosunków USA z europejskimi sojusznikami. Szkodzi również NATO, sojuszowi wojskowemu, w skład którego wchodzą Stany Zjednoczone i Dania — i który broniłby Grenlandii, gdyby ktoś jej zagroził.
Dla osób próbujących doradzać klientom, uczyć studentów, tworzyć politykę lub w inny sposób angażować społeczeństwo, działania Trumpa dotyczące Grenlandii podkreślają, jak trudne stało się przewidywanie polityki zagranicznej.
Prawdziwe skutki działań Trumpa mogą być odczuwalne dopiero długo po zakończeniu jego kadencji. Często zachowuje się tak, jakby wprowadzał bardziej znaczące zmiany niż w rzeczywistości — na przykład efektywna stawka jego ceł jest często niższa niż ta, którą ogłasza. Wiele polityk Trumpa jest również ze sobą sprzecznych. Na przykład rzekomo chce, aby kraje afrykańskie budowały swoje gospodarki i były mniej zależne od pomocy zagranicznej, ale jego cła szkodzą tym gospodarkom.
Nie pomaga fakt, że tak wiele z tego, co dzieje się z Grenlandią, sprowadza się do osobowości jednego człowieka.
Jest to prawdopodobnie argument przemawiający za tym, abyśmy wszyscy wzięli udział w kursie z psychologii politycznej. A może dołączyli do grupy wsparcia dla wyczerpanych specjalistów ds. polityki zagranicznej?
Poniżej streszczenie artykułu:
- Donald Trump ponownie zajął się kwestią Grenlandii, co wywołało szok w międzynarodowej polityce.
- Jego sugestie dotyczące przejęcia wyspy zmieniły sposób myślenia w polityce zagranicznej, zaniepokojając zarówno dyplomatów, jak i analityków.
- Krytycy uważają, że Trump stara się poszerzyć terytorium USA, co zagraża relacjom z sojusznikami, w tym Danią.
- Nawet po złagodzeniu retoryki, niektórzy eksperci przewidują, że Trump może wrócić do tego tematu w przyszłości.
- Działania Trumpa w sprawie Grenlandii podkreślają trudności w przewidywaniu polityki zagranicznej oraz wpływ osobowości lidera na decyzje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz