czwartek, 15 października 2015

Trybunał Kanonicznym, zwany Konstytucyjnym. Jak Kościół katolicki wygrywa z państwem


W Krytyce Politycznej Kazimierz Bem i Jarosław Makowski Trybunał Konstytucyjny nazywają Trybunałem Kościelnym. Nie bez powodu, ostatnio szalę goryczy przelały dwie decyzje w sprawie obrazy uczuć religijnych i klauzuli sumienia.

Orzeczono, jak życzył sobie Kościół katolicki.

Inna rzecz bardziej może zastanawiać. I to bardzo - w jakim kraju żyjemy? Otóż nigdy w Trybunale Kościół nie przegrał.

W tejże Krytyce wywiad z Markiem Balickim.

Balicki obciążą sytuacją PO, iż Kościół wygrywa.

A będzie jeszcze gorzej, gdy PiS dojdzie do władzy, kler zechce współrządzić, a przynajmniej niektórzy duchowni. Religia zostanie przedmiotem egzaminów maturalnych, a dalszej perspektywie Kościół rozpocznie walke o zapis w Konstytucji o zwierzchności Boga nad prawem. PiS zresztą taką konstytucją ma w szufladach od 2010 roku.

---

środa, 14 października 2015

Szydło - kłamczuszka na kaczych nóżkach


Zwykliśmy usprawiedliwiać polityków, gdy kręcą, chchmęcą, po prostu kłamią. W kraju łatkę kłamców mają pisowcy i temu raczej oni sami nie zaprzeczą. Politycy mają łatki, a Jarosław Kaczyński łatę, bo w te klocki jest nr 1.

Beata Szydło to zdolna uczennica prezesa, daleko ma do niego, ale szybkim krokiem nadrabia zaległości.

Przegląd kłamstw Szydło wydłuża się, ale nie jest jeszcze leksykonem prezesa, który wreszcie winien być opublikowany w formie książkowej.

Szydło na kowencji PiS zapewniała, że 500 zł należy się na każde dziecko. Kilka dni później 500 zł na dziecko w biednych rodzinach, a drugie dziecko w rodzinach o średnim uposażeniu. A jeszcze później "500 zł na każde drugie dziecko i kolejne".

To do cholery, rodzić od razu drugie, czy najpierw pierwsze, a następnie drugie? Taki jest sens takich miernot retorycznych.

Z in vitro Szydło też nie jest lepsza, a nawet gorsza. Można tylko zapytać, jaką ona zaliczyła próbówkę oprócz pisowskiej? Bo próbę rozumu nie przechodzi.

PiS najpierw chciał zakazać in vitro, a następnie partia Kaczyńskiego uznawała ustawę o in vitro za zbyt liberalną. Gdy Szydło była szefową kampanii Dudy, twierdziła jak on, że zgadza się ze stanowiskiem biskupów. A gdy Szydło została kandydatką na premiera, twierdziła, że "PiS nigdy nie mówiło, że metoda in vitro ma być zakazana".

Kłamczuszka na kaczych nóżkach - Szydło.

Gdy Macierewicz poruszył kwestię przetargu wojskowych śmigłowców, chce go unieważnić, Szydło odcięła się od kolegi partyjnego i zaapelowała, aby odpuścić ten wrażliwy temat na czas kampanii. A sama była w Świdniku i to samo twierdziła, co Macierewicz, zaś w kampanii prezydenckiej podobnie z Dudą mówiła w Mielcu.

Co jest z tą Szydło na kaczych nóżkach, która mówiła po wyborach prezydenckich, że premierem będzie Kaczyński. Ten zorientował się, że wyborcy go nie lubią, PiS może przegrać i wysunął Szydło jako kandydatkę.

Oszustwo przykryte oszustką? Tak! Bo to jest logika PiS - kręcą, chchmęcą. I to musi skończyć się katastrofą dla wszystkich - Polaków i Polski.

---

wtorek, 13 października 2015

Po Kaczyńskiego języku nazizmu nastąpić może noc długich noży, gdy będzie mógł, czyli miał władzę


Jarosław Kaczyński nie ma za wiele wiedzy i inteligencji, jak stara się wmówić jego zaplecze "intelektualne". To straszny przeciętniak, straszny dziadunio, który chce zbawiać. A tacy "geniusze" od prawa, bądź malarstwa, sięgają po język ekstremalny i po wszelkie kłamstwa, jak czcze zapewnienia, że "będziemy z szacunkiem odnosić się do opozycji".

Jak odnosi się do Innego, do uchodźcy, jeszcze gorzej będzie się odnosić do opozycji. Obcy mu dyndają, prezes Kaczyński wszak nazywa uchodźców językiem naziuzmu, bo tak należy te jego porównania nazywać, tę retorykę nienawiści.

Ale do załatwienia sa sprawy jeszcze ważniejsze: "zamachu na brata" i udekorowania Polski jego pomnikami, nazwami ulic, a w związku z tym wytrzebieniem opozycji wśród elit i społeczeństwa.

To jest realny wróg Kaczyńskiego - polskie elity i społeczeństwo, bo gdy dojdzie do realizcji jego bredni, będzie powszechna w kraju krytyka i nazywanie tego groteską.

Groteskowy bohater zawsze sięga po narzędzie groźne. Śmieszność się broni przed śmiesznością i staje się mało śmieszna, bo jest zagrożeniem.

Dzisiaj Kaczyńskiemu błyska w zębach nóż nienawiści, a gdy będzie mógł, gdy będzie rządził swoimi Dudami, Szydłami i Gowinami, nastąpi "noc długich noży". Czy jakkolwiek nazwiemy zemstę.

---

Tomasz Lis pierwszy zostanie wyrzucony przez kaczystów z TVP


Tomasz Lis, gdy PiS dojdzie do władzy i będzie obsadzał media publiczne, zostanie potraktowany po kaczemu, zostanie wyrzucony ze swoim programem "...na żywo".

Jednym z rozdającym karty medialne będzie poseł PiS Jarosław Sellin, który w ubiegłym tygodniu wyrzucał Lisa z TVP  (>>>)

Teraz zadał pytanie w TOK FM: Czy nie ma kto go zastąpić? Jan Wróbel przytomnie mu przypomniał zasadę medialną, acz druga część zdania dyskwalifikuje Wróbla do poziomu ziarna, które dziobie:

- Ale ludzie chcą oglądać Lisa, a nie dobrych dziennikarzy (>>>).

Sellin nawet towarzysko się poprawił, odgarniając swoją grzywkę, która zasłania mu dwa puzzle pod czaszką:

- Takie decyzje leżą w rękach szefa TVP, a nie polityka (>>>).

Lis się nie łudzi. Media pod władzą PiS przejdą w ręce pisowców i podobnych im nacjonalistów, tudzież podobnego faszyzującego drobiu quasi-dziennikarskiego. Towarzysz Czabański też Lisa z góry wyrzuca.


---

niedziela, 4 stycznia 2015

Arłukowicz po rozmowie z Kopacz: Nie będzie ani złotówki dla Porozumienia Zielonogórskiego

MT
Bartosz Arłukowicz po spotkaniu z Ewą Kopacz
Bartosz Arłukowicz po spotkaniu z Ewą Kopacz (Fot. za TVP Info)
- Trzeba kiedyś skończyć ten wieloletni proceder corocznego straszenia pacjentów i szantażowania ich tym, że przychodnie będą zamknięte - powiedział minister zdrowia Bartosz Arłukowicz po wieczornym spotkaniu z premier Ewą Kopacz. Zachęcił też ponownie do przepisywania się do przychodni nienależących do Porozumienia Zielonogórskiego.
Bartosz Arłukowicz został wezwany na spotkanie z premier Ewą Kopacz. Dyskusja dotyczyła postulatów lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego, którzy zamknęli swoje przychodnie, między innymi żądając dodatkowych pieniędzy na leczenie pacjentów i protestując przeciwko dodatkowym obowiązkom.

- Chciałbym przeprosić wszystkich pacjentów za utrudnienia, ale też poprosić o zrozumienie - powiedział Arłukowicz po wyjściu ze spotkania. - Mamy od wielu lat taki powtarzający się scenariusz, kiedy lekarze Porozumienia Zielonogórskiego zamykają w grudniu i styczniu przed pacjentami gabinety, oczekując większych pieniędzy. Tym razem są to 2 miliardy złotych, my przekazaliśmy ponad miliard - nie mogę podjąć decyzji, że zabiorę ten miliard innym chorym. Nie mogę zabrać tego miliarda pediatrom, internistom czy neurologom - przekonywał.


- Lekarze interniści stawiają trudne warunki - stwierdził, ale zapowiedział, że rząd przygotował plan B. Polega on między innymi na skierowaniu pacjentów na pogotowie i do szpitali. - Chciałbym poinformować wszystkich pacjentów, że tam, gdzie będą te problemy, przyjmą państwa izby przyjęć, a także szpitalne oddziały ratunkowe - zapewnił minister zdrowia.

Ułatwione procedury zakładania nowych przychodni

- Chciałbym też zachęcić wszystkich pacjentów do zmiany lekarza rodzinnego, po prostu. Bo jeśli lekarz rodzinny rok w rok straszy pacjentów zamknięciem gabinetów, to taki lekarz pomylił misję lekarza z misją biznesmena - powiedział Arłukowicz. - W związku z tym uruchomiliśmy procedury i ułatwiamy w tej chwili maksymalnie otwieranie POZ-ów i zachęcamy wszystkich lekarzy - także pediatrów i internistów, oni także mogą otwierać przychodnie POZ - do otwierania tych przychodni. To nie jest tak, że lekarze PZ są nie do zastąpienia. Dlatego zwracam się do pacjentów o to, żeby przepisywali się do innych praktyk POZ - tych, które są otwarte - powtórzył.

Ani złotówki dla Porozumienia

- Na ten moment mamy 79 proc. przychodni podpisanych i ponad 85 proc. lekarzy, którzy chcą leczyć pacjentów - poinformował Arłukowicz. - Trzeba kiedyś skończyć ten wieloletni proceder corocznego straszenia pacjentów i szantażowania ich tym, że przychodnie będą zamknięte - dodał.

Zapowiedział też, że postulaty Porozumienia Zielonogórskiego nie zostaną spełnione. - Wszyscy ci lekarze, którzy zamkną swoje przychodnie, nie mogą liczyć ani na jedną złotówkę finansowania z NFZ. Nie mogą też liczyć na to, że będziemy w jakikolwiek sposób ustępowali ich oczekiwaniom finansowym. Mówię wprost i brutalnie - ci ludzie oczekują tego, że zabierzemy innym lekarzom miliard złotych i damy lekarzom Porozumienia Zielonogórskiego. Takiej decyzji nie będzie - zapewnił.

Źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,130517,17210765,Arlukowicz_po_rozmowie_z_Kopacz__Nie_bedzie_ani_zlotowki.html

Zobacz także