wtorek, 20 października 2015

Lewica prawdopodobnie wejdzie w koalicję z Platformą Obywatelską


Zjednoczona Lewica pod przywództwem Barbary Nowackiej ma się coraz lepiej. Już dzisiaj nie wątpi się, że wejdzie do Sejmu.

W lipcu lewica leżała pod progiem wyborczym, dzisiaj sondaż zrobiony dla ZL wskazuje na 10%, a nawet w rozważaniach 23%.

Czyli wyborca się waha, gdyż nie chce, aby jego głos został stracony. Dobrze to wróży wyborom, PiS przegra.

- W badaniu wyraźnie widać duży skok, od kiedy Barbara Nowacka stanęła na czele ZL – mówi Dariusz Joński, szef sztabu wyborczego ZL i rzecznik SLD. – Te 23 proc. to ci, którzy zagłosują, i ci, którzy rozważają poparcie ZL.

Całkiem prawdopodobne, że dojdzie do koalicji Platforma Obywatelska - Zjednocozna Luwica, w której premierem będzie Ewa Kopacz, a wicepremierem Nowacka.

---

niedziela, 18 października 2015

PiS szykuje bombę, tak maja dziady funeralne


PiS szykuje bombę. Jakiś dziad nad grobem z drugim dziadem nad grobem ustalili, iż po wygranych wyborach przeliczą głosy z głosowania samorządowego sprzed roku.

Te dwa dziady funeralne to krajowy koordynator Ruchu Kontroli Wyborów, Józef Orzeł i szef PiS Jarosław Kaczyński.

Ledwo toto dyszy i wygląda, ale chętnie Polskę zakopaliby do grobu. Trzesą się, aby bredzić. Prezes Kaczyński winien być wpisany do Księgi Guinnessa, jak Bredniś nr 1, uchodźcy na odległość musieli go zarazić.

Czego się nie dotknie - cholera, dżuma, albo inna groźba dla niepodległości Polski. Jak wyborcy pozwolą, to faktycznie grozi nam światowe - przynajmniej europejskie -  ośmieszenie.


--- 

Kościół za zgodą samorządów znaczy swój teren po pogańsku, jak zwierzęta


Pies obsikuje swój teren, inne zwierzęta także. To oznaczenie własności. Tak dyktują instynkty. Wśród ludzi to obyczaj pogański, który w Polsce pielęgnuje Kościół katolicki.

Pokropek.

Barbarzyńskim zwyczajem, pogański kapłani są zapraszani na otwarcie czegokolwiek i machają kropidłem umacznym w wodzie.

Biorą za to szmal. Też obyczajem pogańskim. Ale samorządy nie księgują tego, bo nie ma rubryki dla pokropka. Samorządowcy się zaklinają, że nie płacą klechom, co jest jawnym kłamstwem. Kościół nauczył ich takiej moralności. Stawki za pokropek są różne.

Dziennikarze "Wyborczej" badali temat. Tylko jeden z wójtów przyznał się, iż daje zdzierać klerowi.

Tak Kościól obsikuje swój teren. Księża pokropią, a ich niewolnicy samorządowcy trzymają geby na kłódkę. Zakłamanie typowe dla barbarzyńców.
---

Lewicy wyciąganie się z bagna, Kaczyński i jeszcze raz Nowacka


W "Krytyce Politycznej" dwa ciekawe eseje Jakuba Dymka. Jeden o trudnej sytuacji lewicy "Czy lewica wyciągnie się za uszy z bagna?"

Lewicę mają uratować kobiety. Tak było na spotkaniu zjednoczeniowum:

Leszek Miller, który cierpliwie czekał przez wszystkie kilkadziesiąt przemówień, dał wystąpienie najkrótsze i być może najbardziej znaczące. W mniej niż dwie minuty powiedział, że lewica nie ma się zjednoczyć w jedno z SLD, ale porozumieć na wspólnej dla wszystkich płaszczyźnie programowej, po czym oddał głos Paulinie Piechnie-Więckiewicz. To ona z ramienia SLD będzie uczestniczyć w zespole programowym ewentualnej koalicji. Razem z Barbarą Nowacką przedstawi najwięcej konkretów dotyczących prac programowych, one też zainicjują działanie zespołu i włożą niemało czasu w jego pracę.

Dymek esej kończy:

W przeszłości lewica koncertowo przekuwała zwycięstwa w klęski. Tym razem może być odwrotnie. Jasne jest tylko to, że SLD (a tym bardziej TR i Zieloni) lepszej szansy na wyciągnięcie się z bagna za uszy mieć nie będą.


Drugi materiał Dymka to recenzja biografii Jarosława Kaczyńskiego pióra dziennikarza "Newsweeka" Michała Krzymowskiego "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego". Autor przekonuje, że warto książkę przeczytać, bo to Polska w pigułce:

O latach 90. Tajemnice... mówią wiele i dalekie są od hagiografii, mimo że Krzymowski, z czym można dyskutować, przypisuje Kaczyńskiemu pierwszoplanową rolę w zakulisowych rozgrywkach, pookrągłostołowych. Ale już historie „Tygodnika Solidarność” i początków PC są niesłychanie ciekawe, Kaczyński ujawnia się jako człowiek politycznie ukształtowany, ale do końca już owładnięty zasadą ograniczonej lojalności. A także podwójnych standardów – „swoim” można więcej, ale grono to ekskluzywne, łatwo z niego wypaść i na zawsze już znaleźć się po złej stronie.

Kryteria, jakimi kieruje się Kaczyński przy wyborach personalnych, to z jednej strony „dziedzictwo KPP (zamiennie: PRL)” albo „dziedzictwo AK”, ale też przesłanki dużo bardziej chimeryczne: opinia jego matki, maniery osobiste, plotki. Wtedy też po raz pierwszy Kaczyński zdradza swój potencjał figury zdolnej zdominować i „wchłonąć” całe środowisko. Porozumienie Centrum jest w centrum – między antysemicką prawicą i „postkomunistami” – bo tak wypada, choć wcale nie dlatego, że Kaczyński jest liberałem albo chadekiem z przekonania. Programem parasolowego, skoncentrowanego wokół braci Kaczyńskich środowiska PC jest tak naprawdę wola i przekonania Jarosława, a celem jest władza. Z przekonania Kaczyński jest tylko sobą, czyli antytezą „potomków KPP”, z „Gazetą Wyborczą” na czele.


O jeszcze raz Barbara Nowacka, która na ostatniej konwencji Zjednoczonej Lewicy w Katowicach mówiła:

- My nie będziemy bali się Prawa i Sprawiedliwości, będziemy stawali w opozycji tam, gdzie nie będziemy się zgadzali. Po prostu potrafimy być dobrą opozycją. A kiedy nadejdzie czas, będziemy sprawnie rządzącymi: nie będziemy szukać podziałów, budować rozdźwięków, wyszukiwać kto jest my, a kto oni, nie będziemy prowadzić staromodnej polityki gospodarczej i nie będziemy rozdawać miejsc pracy dlatego, że ktoś jest w jakiejś partii. Kompetencjami będziemy obsadzać stanowiska, gospodarka będzie nowoczesna i innowacyjna, a Polska będzie wspólna, a nie tylko i wyłącznie konserwatystów.

---

sobota, 17 października 2015

Kaczyński w hollywoodzkim filmie "Piękny i bestie"


Już nie chce mi się pisać, ani analizować głupawek Kaczyński. Choć wiem, że ich będzię jeszcze więcej. Prezes się rozkręca, bo tak nigdy mu nie żarło.

Teraz to będzie wywijał hołubce. Dzisiaj nagadał głupot, co nie miara. Pieprzył o zagrożeniu. "Polska i Polacy dzisiaj są atakowani i obrażani na zewnatrz i wewnątrz".

Wewnątrz atakuje i obraża najwięcej Jarosław Kaczyński, gonokok, krętek blady. Zainfekował głupawką tylu Polaków, że mogą oddać mu władzę.

Kaczyński chce kręcić filmy hollywoodzkie. Żadnego gościu pojęcia nie masz o twórczości, całe życie na lenistwie i rżnięciu innych. To robił prezes Kaczyński.

Przydałoby się jakieś studium filmowe o prezesie w stylu Antonioniego. Ale - podkreślam - potrzeba do tego sporego talentu, a takie nie rodzą sie na kamieniu.

Tomasz Lis podsunął prezesowi pomysł na "film hollywoodzki": "Piękny i bestie".

---

Kaczyński może uzyskać władzę większą niż miał Piłsudski


Wywiad Tomasza Lisa w świątecznej "Wyborczej" na tydzień przed wyborami. Czy po 25 października zmieni nam się radykalnie Polska?

I bodaj najisttniejszy fragment wywiadu.


W TOK FM odbyła się dyskusja, co się stanie z prawem ustrojowym i w ogóle z Konstytucją, gdy PiS dojdzie do władzy.

– Jak to się stało, że w kampanii wyborczej rozmawiamy o wszystkim: o uchodźcach, niedyskryminowaniu mniejszości seksualnych, złotówkach na dzieci, a nie rozmawiamy o fundamentalnej sprawie – wizji Polski, która jest przedmiotem tej kampanii wyborczej? – pytał swoich rozmówców publicysta POLITYKI, Wiesław Władyka.
Według Władyki Jarosław Kaczyński wprowadził do debaty publicznej temat zmiany konstytucji nie tylko treściowo  w jego licznych wystąpieniach są elementy projektu nowej konstytucji. – Wprost mówi o tym, że nie da się naprawić Rzeczypospolitej, nie zmieniając konstytucji – podkreślił publicysta.
 – Ja mam wrażenie, że Kaczyński wkraczając na scenę polityczną w tym dobrym dla PiS okresie sondażowym, zaczął mówić twardym językiem nie dlatego, żeby zniechęcić umiarkowanych wyborców, ale żeby po wyborach mieć argument: nie ukrywaliśmy tego. Mamy legitymizację dla zmiany ustrojowej – uważa Jacek Żakowski.
Tomasz Lis przypomniał wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z Elbląga o tym, ile PiS potrzebuje posłów i senatorów, żeby ewentualnie zmienić Konstytucję Rzeczypospolitej. Redaktor naczelny „Newsweeka” podejrzewa jednak, że prezes PiS zdaje sobie sprawę z tego, że nie będą mieć ich aż tylu.
– Jeśli PiS zdobędzie 231, a nie 2/3 potrzebne do zmiany konstytucji, to de facto według mnie już nastąpi zmiana konstytucji. Ponieważ będziemy mieli ośrodek prezydencki, który nie wykazuje ambicji do samodzielności i niepodległości, będziemy mieli panią Szydło, która będzie podwładną Jarosława Kaczyńskiego, czyli będziemy mieć szefa państwa, którego nazwałem naczelnikiem państwa sprawującego władzę z pozakonstytucyjnego ośrodka władzy przy ul. Nowogrodzkiej. Jego odpowiedzialność będzie mikroskopijna, mała w porównaniu do uprawnień, jakie on sobie sam przyzna – uważa Lis.
Jacek Żakowski następnie przywołał kluczowy fragment projektu PiS (art. 108), który świadczy o głębi zmian ustrojowych, jakie partia Kaczyńskiego chce wprowadzić: „bez względu na wynik wyborów, jaka jest większość parlamentarna, prezydent może odmówić powołania prezesa Rady Ministrów lub ministra, jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie, że nie będzie on przestrzegać konstytucji”. – To będzie jego osobista, jednostronna decyzja – podsumował Żakowski. 
Raport gęgaczy, który zawsze trzeba czytać >>>

---

czwartek, 15 października 2015

Pisowskie brednie smoleńskie już są odgrzewane, aby mogły być serwowane po wyborach; exemplum: Karczewski


Okrakiem wraca w PiS-ie katastrofa smoleńska. Okrakiem. Aż bolą jaja, gdy ocenia się tych bezjajecznych polityków.

Stanisław Karczewski, szef sztabu wyborczego PiS, znany z tego, że jest nieznany, stwierdził, że raport smoleński Millera należy spalić.

Dlaczego?

Bo pewnie nie podoba się Jarosławowi Kaczyńskiego, bo nie ma w nim, że tupolew został strącony.

Ten Karczewski (mentalnie Nikt, a nawet gorzej; o tym zaraz) to klasyka kajdaniarza: "prezes kazali", więc będzie seplenił bezrozumnie prawdy objawione, czyli kłamstwa.

Kłamczuch Karczewski ciągnie brednie Kaczyńskiego i Macierewicza, iż raport Millera jest powtórzeniem rosyjskiego raportu Anodiny. Co jest nieprawdą w żywe oczy.

Otóż w raporcie Millera jest dużo miejsca poświęconego nieprawidłowościami strony rosyjskiej, zarówno podczas kontroli lotu, jak i po katastrofie. Są też wskazane zaniedbania strony polskiej (po cholerę doszło do próby lądowania, kiedy trzeba było spieprzać z nad Smoleńska).

PiS chodzi o odgrzanie katastrofy smoleńskiej po wyborach, teraz jest cisza smoleńska, bo to nieopłacalne wyborczo. Zapowiada się zemsta smoleńska Kaczyńskiego na cztery fajerki.

Publicysta "Polityki" Krzysztof Burnetko wskazuje na kłamstwa w żywe oczy typowego pisowca Karczewskiego w innej awiacyjnej katastrofie:

"Karczewski powołuje się na przypadek radomski (skąd został wybrany do parlamentu), gdzie – wedle jego relacji – dwa lata temu podczas pokazów Air Show doszło do wypadku „dwóch samolotów białoruskich” i „następnego dnia wszystkie szczątki zostały wywiezione”. Otóż w rzeczywistości białoruski SU27 (jeden, a nie dwa) rozbił się tam w 2009 roku. A i jego szczątków wcale nie przekazano Białorusinom tak szybko. To też świadczy o kompetencjach, związkach z wyborczym regionem i, po prostu, bałamuctwie polityka Karczewskiego".

No i obowiązujący w PiS styl goebbelsowski:

Dr Karczewski (rzecznik wyborczy PiS chlubi się tym, że z wykształcenia jest lekarzem) pochwalił przy okazji wypowiedź swojego wodza, przepraszam: prezesa, jakoby ewentualni uchodźcy z Syrii i innych krajów mogli przynieść do Polski choroby zakaźne. Tym samym nawiązał do poziomu symbolizowanego przez Josepha Goebbelsa i nazistowskiej tezy, że to Obcy (wtedy Żydzi) roznoszą zarazę (wtedy tyfus). Gratulacje, panie lekarzu.

Tacy to ludzie o marnym, spaczonym charakterze (w istocie braku takowego) dorwali się do polityki, niszczą Polskę i przestrzeń wspólnoty, jak wrogowie. Tfu.

---