Będzie trzęsienie ziemi w rządzie? Donald Tusk może zrobić ruch wyprzedzający, 22.04.2026



 

Będzie trzęsienie ziemi w rządzie? Donald Tusk może zrobić ruch wyprzedzający

21 kwietnia 2026

Premier Donald Tusk ma być namawiany do błyskawicznego wyrzucenia z rządu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, jeśli jej klub zagłosuje za wotum nieufności wobec ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski — wynika z informacji Onetu. Na razie — jak słyszymy — dwóch posłów Polski 2050 ma na pewno głosować ręka w rękę z opozycją. Jeśli tak się stanie, czekają ich konsekwencje w Sejmie.

"Szantażyści"

— To jest szantaż, a z szantażystami się nie negocjuje — słyszymy od jednego z ministrów.

Ale od początku. To miał być kolejny sejmowy rytuał, w którym koalicja bez większego wysiłku odpiera atak opozycji. Zamiast tego wniosek o wotum nieufności wobec ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski zamienił się w polityczny test wytrzymałości obozu władzy. Bo dziś stawką nie jest już tylko los jednej ministry, ale pytanie, czy Polska 2050 wciąż chce grać według reguł koalicji.

Sam wniosek trafił do Sejmu 27 marca. Podpisali się pod nim posłowie Konfederacji i PiS. W praktyce od kilku dni znacznie ważniejsze od samego głosowania są jednak sygnały, że część polityków Polski 2050 jest gotowa poprzeć wniosek opozycji albo przynajmniej nie chce już bezwarunkowo bronić byłej partyjnej koleżanki.

To właśnie ten scenariusz postawił na nogi Kancelarię Premiera. Donald Tusk podczas ubiegłotygodniowej rozmowy z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, iż głosowanie razem z opozycją oznaczałoby w praktyce wyrzucenie Polski 2050 z koalicji. Szef rządu nie pozostawił złudzeń: albo lojalność wobec koalicji, albo rozstanie. Sam Tusk publicznie nazwał sprawę testem koalicyjnej lojalności i solidarności.

— Kiedy mówię, że nie będę współpracował z kimś, kto będzie głosował za odwołaniem własnego ministra z własnego rządu, to mówię o tym, dlatego że taka metoda jest nie do zaakceptowania — podkreślił Tusk w ub. piątek.

Jak dodał, jeżeli ktoś — na przykład ministra Pełczyńska-Nałęcz — ma poczucie, że Paulina Hennig-Kloska jest złym ministrem, "to trzeba o tym uczciwie rozmawiać". Według premiera, jeżeli pretensje są uzasadnione, trzeba zastanowić się nad zmianami w rządzie, a nie destabilizować go razem z opozycją.

Klub Polski 2050 chciał usłyszeć od ministry wyjaśnienia w sprawie chaosu wokół programu "Czyste Powietrze", systemu kaucyjnego i sytuacji w Banku Ochrony Środowiska. Wiceprzewodniczący tego klubu, poseł Bartosz Romowicz, poszedł jeszcze dalej i wprost zapowiedział, że zagłosuje za jej odwołaniem.

Jak słyszymy, Romowicz jest jednym z dwójki posłów, którzy w wewnętrznych rozmowach twardo deklarują, iż zagłosują razem z opozycją. Drugim jest Adam Luboński. On i Romowicz niedawno przeprowadzili w Ministerstwie Klimatu kontrolę poselską. Nie zdarza się często, by posłowie koalicji kontrolowali w tym trybie resort. Kieruje nim zresztą wspomniana Paulina Hennig-Kloska, która jeszcze kilka miesięcy temu była ministrą z ramienia Polski 2050.

Szymon Hołownia, Bartosz RomowiczMarcin Obara / PAP
Szymon Hołownia, Bartosz Romowicz

W partii doszło jednak do rozłamu po tym, gdy szefową ugrupowania została Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Wcześniej partią kierował (i ją współtworzył) Szymon Hołownia, który po katastrofie w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich postanowił oddać stery w partii. Wcześniej jednak po kryjomu spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim.

Informacja na temat schadzki wyciekła jednak do mediów, a pierwsi poinformowali o tym Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski.

Hołownia, który do jesieni ub.r. był marszałkiem Sejmu, starał się nawet o posadę w ONZ, ale przepadł.

Kryzys dopiero nadejdzie?

Teraz próbował z jednej strony tonować nastroje, ale zrobił to w sposób, który tylko pokazał skalę konfliktu. Zapowiedział, że jego środowisko zagłosuje "odpowiedzialnie", czyli z myślą nie tylko o nazwisku ministry, ale też o stabilności państwa. Jednocześnie uderzył w samą Hennig-Kloskę, mówiąc, że "wystrzeliła na orbitę geostacjonarną" i od dawna nie chce tłumaczyć się posłom ze swoich decyzji.

Jeszcze mocniej zabrzmiała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Po słowach Tuska o teście lojalności napisała, że "język ultimatum to łamanie umowy", a "koalicja budowana na przemocy to droga do katastrofy".

Jak słyszymy, posłowie, którzy zagłosują za odwołaniem Hennig-Kloski, mogą się spodziewać konsekwencji w Sejmie. Wspomniany wcześniej Bartosz Romowicz jest m.in. wiceprzewodniczącym komisji spraw wewnętrznych i administracji. Niewykluczone, że straci to stanowisko.

Jednocześnie — jak wynika z naszych informacji — premier Donald Tusk ma być namawiany do błyskawicznego wyrzucenia z rządu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, jeśli Hennig-Kloska nie przetrwa na stanowisku.

Ważny polityk KO: — Pełczyńska-Nałęcz nie jest posłanką, ale wiceministrowie z Polski 2050 są. Nie wierzę, że zagłosują przeciw Hennig-Klosce. Podcięliby gałąź, na której sami siedzą.

Większość naszych rozmówców z koalicji nie wierzy jednak w atomowy scenariusz. Niektórzy przewidują, że powtórzy się scenariusz z głosowania nad kandydaturą Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. Wówczas posłanka Polski 2050 zagłosowała przeciw, Sławomir Ćwik wstrzymał się od głosu, a Żaneta Cwalina-Śliwowska wyjęła kartę z czytnika. Czarzasty przeszedł.

Pojawiają się jednak plotki mówiące o tym, że do prawdziwego starcia wewnątrz koalicji może dojść w sprawie głosowania nad projektem Polski 2050 dotyczącym podwyższenia drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 140 tys. zł. Marszałek Sejmu skierował go na razie do zaopiniowania przez szereg instytucji, w tym m.in. Sąd Najwyższy, NBP, Kancelarię Prezydenta, a także związki zawodowe.

Minister finansów Andrzej Domański błyskawicznie odciął się od tego pomysłu. Jak się okazuje, nie była to pierwsza tego typu inicjatywa w koalicji.

Ryszard Petru, Paulina Hennig-KloskaAndrzej Iwanczuk/REPORTER/EN / East News
Ryszard Petru, Paulina Hennig-Kloska

— Kilka tygodni temu poinformowałem ministra finansów o naszym pomyśle podwyższenia drugiego progu do 190 tys. zł. Otrzymałem odpowiedź od ministra Domańskiego, że realizacja tego projektu byłaby rujnująca zarówno dla budżetu, jak i koalicji. Przyjąłem to do wiadomości i jako klub Centrum podjęliśmy decyzję o niezgłaszaniu projektu. Na tym polega współpraca w ramach jednego obozu, że jeśli pojawiają się jakieś pomysły kosztowne dla budżetu, muszą uzyskać zgodę partnerów — mówi Onetowi Ryszard Petru z klubu Centrum, który powstał w wyniku rozłamu w Polsce 2050.

I dodaje: — Lepiej zaczynać od konsultacji w koalicji, a nie od publicznego ogłaszania projektu, który nie ma szans na realizację.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Donald Tusk może wyrzucić Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz z rządu, jeśli posłowie Polski 2050 zagłosują za wotum nieufności wobec minister Hennig-Kloski.
  • Wywołało to napięcia w koalicji, gdzie niektórzy członkowie Polski 2050 są gotowi popierać opozycję, co Tusk określił jako test lojalności.
  • Bartosz Romowicz i Adam Luboński zadeklarowali głosowanie za odwołaniem Hennig-Kloski.
  • Konflikt w partii może się zaostrzyć, a ci, którzy zagłosują przeciw, mogą ponieść konsekwencje w Sejmie.
  • W najbliższym czasie może dojść do napięć związanych z innymi projektami legislacyjnymi, w tym propozycją podwyższenia progu podatkowego.

Wróć do artykułu



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz