Czy PiS rozpada się na naszych oczach? "To jest desperacja Mateusza Morawieckiego", 18.04.2026



 

Czy PiS rozpada się na naszych oczach? "To jest desperacja Mateusza Morawieckiego"

17 kwietnia 2026

Jarosław Kaczyński stawia ultimatum Mateuszowi Morawieckiemu i jego ludziom, a sytuacja w partii jest wyjątkowo napięta. Czy PiS się rozpadnie? W rozmowie z Onetem prof. Rafał Chwedoruk mówi, komu taki scenariusz opłaci się najbardziej.

Zaostrza się konflikt w Prawie i Sprawiedliwości. Szczególnie mocno wrze na linii Mateusz Morawiecki-Jarosław Kaczyński.

Coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, czy PiS może się rozpaść na dwie partie?

To dlatego kłócą się w PiS

— Zgonów PiS i to deklarowanych nawet przez byłych polityków tej partii było tyle, że można byłoby zbudować już spory cmentarz — uśmiecha się prof. Rafał Chwedoruk.

Po prawej stronie, m.in. w środowisku Konfederacji, krąży hipoteza, że obecny spór w Prawie i Sprawiedliwości jest sztuczny, a Morawiecki ma określone zadanie gospodarowania bardziej centrowego i umiarkowanego elektoratu.

Prof. Chwedoruk nie wierzy w taką intrygę. — Jest w tym wszystkim też element autentycznego sporu wewnątrz PiS — uważa.

Jego zdaniem, w PiS mamy teraz do czynienia z "pokazem siły wewnątrz partii". — Z czego to wynika? PiS ma problem z poszerzaniem elektoratu, a nawet z utrzymaniem dotychczasowego. Ponadto zbliża się faktyczny początek kampanii wyborczej, która może rozpocząć się po letnich wakacjach — tłumaczy w rozmowie z Onetem.

Konflikt w PiS jest jednak bardzo poważny. Jarosław Kaczyński postawił ultimatum, że politycy PiS, którzy zapiszą się do nowopowstałego stowarzyszenia Morawieckiego Rozwój Plus, nie znajdą miejsca na listach wyborczych partii.

Prof. Chwedoruk tonuje emocje. Swój komentarz do ultimatum Kaczyńskiego zaczyna od krótkiej lekcji historii.

"Morawiecki tak, wypaczenia nie"

— Prawo i Sprawiedliwość powstało na bazie traumy prawicy ukształtowanej w latach 90. Traumy wiecznych wewnętrznych podziałów ideologicznych i personalnych. Remedium na to okazało się być silne przywództwo Jarosława Kaczyńskiego, jego umiejętność tasowania politycznych kart, wygrywania przeciwko sobie różnych frakcji i dbania o to, by żadna nie wyrosła powyżej pozostałych — przypomina.

— Obok Jarosława Kaczyńskiego najbardziej rozpoznawalnym politykiem PiS jest teraz Mateusz Morawiecki. I dlatego pozbycie się Morawieckiego byłoby problemem. Nie chodzi wcale o to, że Morawiecki stworzyłby własną partię, która osiągnęłaby niebotyczny rezultat, ale dlatego, że podważyłoby to morale działaczy i wyborców. A także pogłębiłoby chaos towarzyszący tej partii i być może odebrało parędziesiąt czy paręset tysięcy głosów, które mogą zadecydować o ostatecznym wyniku wyborów — dopowiada.

"To nie jest siła Morawieckiego. To desperacja"

Jak więc należy odczytywać ultimatum Kaczyńskiego? — Jarosław Kaczyński zdaje się mówić: "Morawiecki tak, wypaczenia nie". Kaczyński akceptuje Morawieckiego w sytuacji, w której Morawiecki akceptuje reguły gry wewnątrz PiS.

Ostatnie zapowiedzi Morawieckiego m.in. tworzenia swojego stowarzyszenia mogą dowodzić, że były premier nie akceptuje tych reguł. Co Morawieckiemu daje siłę, by w tak ostry sposób stawiać się Kaczyńskiemu?

— To nie jest siła. To jest desperacja — kwituje politolog.

— Mateusz Morawiecki był premierem bardzo długo. W efekcie znają go wszyscy. Jest rzeczą drugorzędną, czy go lubią, czy nie i co deklarują w sondażach. Morawiecki jest jednym z nielicznych polityków na prawicy, którego głos dotrze do każdego. Paradoksalnie przy tych wszystkich atutach Morawiecki po 15 października przestał być komukolwiek do czegokolwiek w polskiej polityce potrzebny — zauważa prof. Chwedoruk.

Nikt nie potrzebuje byłego premiera

Analityk podkreśla, że "Morawieckiego nie potrzebuje PiS, ponieważ miał być liberalnym reformatorem tej partii, a stał się żyrantem radykalnej polityki, dalekiej od wizji reform".

— W efekcie nie może być reformatorem, bo gwarantował radykalną wizję. Ale nie może też być radykałem, bo w PiS zawsze był postrzegany jako ciało obce — dodaje.

Zdaniem politologa, Morawiecki nie jest też potrzebny nikomu po prawej stronie. — Przez wiele lat wyborcy i działacze Konfederacji specjalizowali się w kontrze do rządu właśnie Mateusza Morawieckiego. Jest więc chyba ostatnim możliwym kandydatem na premiera, wspólnego rządu. Nie jest też oczywiście do niczego potrzebny Platformie ani Lewicy, bo jest politykiem z drugiej strony barykady.

To wszystko spowodowało, jak przekonuje prof. Chwedoruk, że Morawiecki "musiał zrobić cokolwiek, aby przeżyć". — Musiał wyeksponować swoje atuty. Stawką tutaj nie jest sam Morawiecki, ale to, czy jego środowisko dostanie od kierownictwa PiS gwarancję przetrwania. Co tu dużo mówić, chodzi o biorące miejsca na listach.

Czy Morawiecki i jego ludzie wytrzymają presję ze strony Kaczyńskiego? Czy też, mówiąc kolokwialnie, położą uszy po sobie i zaakceptują wszystkie stawiane im warunki?

Nowa partia Morawieckiego? Na prawicy robi się problem

— Jarosław Kaczyński będzie dążył, żeby kolejny raz udowodnić wszystkim, że bez niego tej partii po prostu nie będzie i PiS rozpadnie się niemal natychmiast. Myślę, że będziemy przez długi czas obserwowali w PiS tego typu dyskusje i przepychanki. Do pewnego stopnia jest to nawet w interesie Jarosława Kaczyńskiego, żeby testować możliwość mobilizacji różnych segmentów elektoratu, a ostatecznie i tak wyjść na zwycięzcę sporu. Z kolei dla Morawieckiego im dłużej jest on w przestrzeni publicznej, tym lepiej. Nic tak polityka nie zabija dzisiaj, jak cisza medialna.

Co w sytuacji, gdy jednak Morawiecki opuści PiS? Kto na tym straci, a kto zyska najmocniej?

— Dla Konfederacji byłaby to dobra wiadomość, bo PiS byłby słabszy. Ale z drugiej strony, słabszy PiS oznacza mniejsze prawdopodobieństwo rządu prawicy po kolejnych wyborach — zauważa.

Prof. Chwedoruk uważa, że "osobny Morawiecki najbardziej opłaca się Koalicji Obywatelskiej". — Prawdopodobieństwo absencji w Sejmie ugrupowania Morawieckiego byłoby duże, a to oznaczałoby, że de facto dwa do czterech dodatkowych procent głosów przypadłoby Koalicji Obywatelskiej. Trochę tak jak w 2015 r., gdy PiS zdobył wyraźną większość poprzez to, że aż 11 proc. głosów wtedy oddano na komitety, które nie weszły do Sejmu — puentuje.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • W Prawie i Sprawiedliwości zaostrza się konflikt między Mateuszem Morawieckim a Jarosławem Kaczyńskim.
  • Kaczyński postawił ultimatum, mówiąc, że politycy, którzy dołączą do stowarzyszenia Morawieckiego, nie znajdą miejsca na listach wyborczych.
  • Analitycy zauważają, że Morawiecki, mimo swojej pozycji, stał się mniej potrzebny PiS i innym ugrupowaniom prawicowym.
  • Morawiecki, stawiając się Kaczyńskiemu, działa zdesperowany, co może prowadzić do dalszego chaosu w partii.
  • Potencjalny rozpad PiS może być korzystny dla opozycji, zwłaszcza Koalicji Obywatelskiej.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz