Kaczyński jest dziś największym przegranym. "Partia wymyka mu się z rąk", 22.04.2026



Kaczyński jest dziś największym przegranym. "Partia wymyka mu się z rąk"

22 kwietnia 2026

W nocy z poniedziałku na wtorek Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki porozumieli się w trakcie kolacji u Adama Bielana. Groźba rozpadu PiS została zażegnana – przynajmniej na razie. Jednocześnie partia daleka jest od konsensusu wokół tego, co właściwie to porozumienie znaczy i jaki jest jego polityczny sens.

Obie frakcje ogłaszają zwycięstwo

Co innego mówią bowiem "harcerze" od Morawieckiego, a co innego "maślarze" – twardogłowa frakcja skupiająca się wokół Przemysława Czarnka. Ci pierwsi przekonują, że Morawieckiego i jego stowarzyszenie zyskało pole do działania w PiS – o co przecież od początku chodziło. Drudzy, że prezes pokazał byłemu premierowi miejsce w szeregu i ukrócił jego nadmierne ambicje, a Morawiecki zgodził się zwinąć stowarzyszenie. Innymi słowy, obie frakcje ogłaszają zwycięstwo i przedstawiają alternatywne fakty.

"Bardzo dobry dzień dla obozu patriotycznego. Działalność stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego zostaje zawieszona. Wszyscy aktywni, kreatywni, pełni pomysłów posłowie i europosłowie wchodzą do Rady Eksperckiej PiS. […] PiS ma dwa skrzydła, działające wspólnie i równoprawnie pod wodzą Pana Prezesa i kierownictwa, walcząc w kampanii Kandydata na Premiera [Przemysława Czarnka]" – napisał na portalu X maślarz Tobiasz Bocheński. W podobnym tonie wypowiada się inny przedstawiciel tej frakcji, Jacek Sasin.

"Harcerz" Michał Dworczyk na tym samym portalu twierdzi jednak coś zupełnie innego. Jak pisze w odpowiedzi Bocheńskiemu: "Działalność Stowarzyszenia nie tylko nie zostaje zawieszona, ale – jak tylko zostanie zarejestrowane – rzucamy się w wir działań". Jeszcze bardziej zdecydowanie Bocheńskiemu odpowiada inny stronnik premiera Janusz Cieszyński, pisząc: "kiedy wydawało się, że prościej się nie da, on i tak nie zrozumiał".

Jak widać porozumienie na szczycie, nie wyciszyło konfliktu w partii i nie uspójniło jej komunikacji. Nawet jeśli w najbliższych dniach uda się opanować przekaz w kwestii tego, co dalej ze Stowarzyszeniem Rozwój Plus i wyciszyć spory, to one ciągle będą tlić się w partii i prędzej czy później znów ją publicznie podzielą.

Wygrał Morawiecki

Kto ma rację? Wbrew spinowi "maślarzy" porozumienie z Kaczyńskim jest sukcesem Morawieckiego. Morawicki nie musi likwidować swojego Stowarzyszenia Rozwój Plus. Choć jak można zrozumieć z przekazu partii, nie może ono rekrutować nowych członków ani budować lokalnych struktur, to ma dalej działać w strukturach PiS.

Morawiecki otrzymał w ten sposób prawo do formalizacji własnej frakcji. W partii tak centralistycznej i tak wodzowskiej, jak PiS to znaczący obszar politycznej autonomii.

Większość obserwujących wydarzenia ostatnich dni wyborców prawicy uzna, że Morawiecki postawił się Kaczyńskiemu, nie ustąpił groźbom prezesa i był w stanie wymusić ustępstwa przywództwa partii. Takie coś zawsze budzi pewne polityczne uznanie.

Pokazuje też przeciwnikom premiera w partii, ma on za sobą ludzi, ma dostęp do ucha prezesa i że to Kaczyński, a nie Czarnek z Jakim są dla niego partnerami do rozmowy. Jeśli więc maślarze chcą wypchnąć byłego premiera z partii, to muszą się liczyć z naprawdę niełatwą walką.

Krótkotrwały sukces?

Pytanie, jak długotrwały będzie to sukces. W polityce jednym z kluczowych czynników jest czas, dobry polityk musi przede wszystkim mieć wyczucie politycznego momentu – bo to on często decyduje czy dane polityczne zagranie okaże się wielkim sukcesem czy golem samobójczym.

Nie wiemy, jak będą wyglądały kalkulacje prezesa w momencie układania list, gdy Morawiecki będzie miał mniej czasu by zrobić rozłam i tworzyć własną partię – wtedy szantaż wyprowadzenia nawet 30 posłów może nie mieć takiej siły, jaką okazał się mieć dziś.

Morawiecki ma też w partii wrogów, którzy, nawet jeśli chwilowo uznają, że nie mogą wypchnąć go w partii, to będą robić wszystko, by były premier miał po wyborach jak najsłabszą pozycję do walki o swoje miejsce w prawicowym w obozie, w którym coraz bardziej aktualny stanie się problem sukcesji po Jarosławie Kaczyńskim, kończącym w tym roku 77 lat.

"Maślarze" nie znikną, nie złożą broni, ciągle mają wyraźną przewagę w partyjnych władzach, a można też przypuszczać, że lokalnemu działaczowi PiS na poziomie powiatowych struktur też bliższa jest raczej retoryka Czarnka niż Morawieckiego.

Ryzyko błędnego koła

W opozycyjnych partiach politycznych jest na ogół tak, że im gorzej idzie, tym większe konflikty. Gdy sondaże rosną, gdy partia idzie po władzę, to konflikty zamiatane są pod dywan. Wszyscy pracują nad tym, by zdobyć tort władzy, o którego podział będzie się można potem pokłócić.

Gdy jednak perspektywa władzy się oddala, gdy partia widzi przed sobą kolejne chude lata w opozycji, to konflikty wewnętrzne coraz trudniej kontrolować. Każda frakcja stara się zrzucić winę za porażki na drugą, posłowie toczą coraz bardziej bezlitosną walkę o kurczącą się liczbę biorących miejsc na listach.

Im z kolei partia się bardziej kłóci i zajmuje sobą, tym bardziej oddala się od niej perspektywa powrotu do władzy. Bo wyborcy nie oczekują od opozycji sporów i wewnętrznych wojen tylko efektywnego kontrowania rządu i obietnicy zmiany na lepsze.

Nawet jeśli teraz udało się oddalić najgorszy możliwy scenariusz rozpadu i frondy ludzi Morawieckiego, to PiS już wpada w pułapkę błędnego koła słabych sondaży napędzających wewnętrzne spory i wewnętrznych sporów przekładających się na dalsze sondażowe spadki. I nikt nie ma pomysłu co z tym zrobić: ani Morawiecki z "harcerzami", ani Czarnek z "maślarzami", ani nawet prezes Kaczyński. I to właśnie Kaczyński, a nie "maślarze", jest największym przegranym obecnej sytuacji, bo trudno oprzeć się wrażeniu, że partia wymyka się mu z rąk. A jednocześnie do następnych wyborów nikt nie będzie go w stanie usunąć ze stanowiska, a nawet po nich sukcesja może okazać się dla PiS testem nie do przejścia.

Podczas gdy PiS się kłóci, wyborcy prawicy mają aż dwie wyraziste alternatywy. Bo nawet jeśli w Konfederacji iskrzy między Bosakiem i Mentzenem, narodowcami i "wolnościowami", to na tle tego, co odstawia się w PiS, Konfederacja może uchodzić za wyjątkowo spójną i wewnętrznie poukładaną formację.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki osiągnęli porozumienie, które jednak nie wycisza konfliktów w PiS.
  • Dwie frakcje wewnątrz partii ogłaszają różne zwycięstwa, co prowadzi do niejasności.
  • Morawiecki zyskał przestrzeń do działania w PiS, co jest postrzegane jako jego sukces.
  • Istnieje ryzyko, że napięcia w partii mogą prowadzić do dalszych problemów, zwłaszcza w obliczu słabych sondaży.
  • Kaczyński staje się coraz bardziej osłabiony, a niepewność co do sukcesji po jego przywództwie może być dużym wyzwaniem dla PiS.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz