Ryszard Terlecki miał wezwać prezesa PiS do dymisji. "Niektórzy zbledli", 22.04.2026


Ryszard Terlecki miał wezwać prezesa PiS do dymisji. "Niektórzy zbledli"

Do szokujących scen miało dojść w krakowskiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. Jak informuje Wirtualna Polska, podczas zamkniętego spotkania Ryszard Terlecki w ostrych słowach miał zaatakować Jarosława Kaczyńskiego, sugerując mu oddanie władzy w partii. — Niektórzy na sali zbledli — relacjonuje w rozmowie z portalem świadek zdarzenia. Prezes PiS, czując się urażony, opuścił spotkanie. Po kilku godzinach Terlecki jednoznacznie zdementował te informacje.

 21 kwietnia 2026

Sceny niczym z politycznego thrillera rozegrały się 18 kwietnia, w 16. rocznicę pogrzebu pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich. Po wizycie na Wawelu najważniejsi politycy ugrupowania tradycyjnie udali się do krakowskiego biura partii. Wśród około 30 osób obecni byli m.in. Mariusz Błaszczak, Jacek Sasin, Jacek Kurski oraz Adam Bielan.

Choć przez kilka godzin spotkanie przebiegało w spokojnej atmosferze, pod koniec doszło do nieoczekiwanego zwrotu akcji. Jak podaje WP, głos zabrał Ryszard Terlecki, wieloletni druh prezesa i były wicemarszałek Sejmu, który uderzył bezpośrednio w lidera partii.

"Prezes musi odejść"

Według ustaleń Wirtualnej Polski Terlecki niespodziewanie zaczął krytykować Jarosława Kaczyńskiego. Polityk miał sugerować, że prezes powinien ustąpić z funkcji i przekazać stery ugrupowania komuś młodszemu. — Dał do zrozumienia, że lider musi odejść. Doszło do spięcia — relacjonuje jeden z polityków PiS.

Atmosfera na sali natychmiast stała się gęsta. Podczas gdy niektórzy próbowali bagatelizować sprawę jako "przekomarzanki", inni byli zniesmaczeni zachowaniem Terleckiego. Szczególne poruszenie wywołało to u Łukasza Kmity, szefa lokalnych struktur, który według relacji miał "zblednąć" z wrażenia.

Kaczyński opuścił spotkanie. "To był cios"

Jarosław Kaczyński nie krył zaskoczenia i urazy postawą polityka, do którego przez lata miał słabość. Prezes PiS miał odpowiedzieć, że jeśli Terleckiemu nie podoba się styl zarządzania partią, to on sam powinien z niej odejść.

— I co, teraz ja będę wyrzucany? — miał dopytywać były szef klubu PiS. Ostatecznie Jarosław Kaczyński, wyraźnie dotknięty postawą dawnego współpracownika, opuścił spotkanie przed jego zakończeniem.

Konfrontacja w Krakowie to kolejny etap marginalizacji Ryszarda Terleckiego. Już wcześniej prezes PiS miał uznać, że na polityka "nie można już liczyć", co skutkowało m.in. odebraniem mu prestiżowego miejsca w Sejmie obok lidera partii [miejsce to zajął Przemysław Czarnek].

Ryszard Terlecki kontruje

Sam zainteresowany odniósł się do tych doniesień we wtorkowe popołudnie. "Ktoś z obecnych na spotkaniu PiS w Krakowie 18 kwietnia ordynarnie nakłamał. Nigdy nie kwestionowałem przywództwa Jarosława Kaczyńskiego w PiS. Ani wtedy, ani wcześniej nie sugerowałem, by zrezygnował z funkcji prezesa. Ci, którzy wywołali spory i doprowadzili partię do obecnej sytuacji, teraz — rzekomo w imię »zgody« — używają kłamstw i pomówień, żeby nas poróżnić. Obawiam się, że dalej będą podważać wczorajsze porozumienie. Szkodząc tym samym PiS" — napisał Ryszard Terlecki na Facebooku.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Ryszard Terlecki miał wezwać Jarosława Kaczyńskiego do ustąpienia z funkcji prezesa PiS podczas zamkniętego spotkania.
  • Po krytycznej wypowiedzi Terleckiego, Kaczyński opuścił spotkanie, czując się urażony.
  • Atmosfera w sali stała się napięta, niektórzy uczestnicy byli zaskoczeni wypowiedzią Terleckiego.
  • Kaczyński zasugerował, że jeśli Terlecki jest niezadowolony, powinien sam odejść z partii.
  • Terlecki później zdementował te informacje, twierdząc, że nigdy nie podważał przywództwa Kaczyńskiego.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz