Jakoby „SAFE za zero procent” (szczegóły), 10.03.2026
NBP ma zamiar sprzedać część rezerw złota i natychmiast je odkupić (za te same kwoty uzyskane ze sprzedaży). Zatem ilość złota w posiadaniu NBP nie zmieni się, a jedynym wydatkiem netto będzie prowizja dla drugiej strony tych transakcji.
Skutkiem tych operacji będzie zapisanie w rachunku wyników NBP przychodu ze zrealizowanych różnic w wycenie złota, czyli różnic między ceną sprzedaży złota a średnią ceną zakupu złota w poprzednich latach. Zakładając cenę sprzedaży złota na obecnym poziomie ok 18 tys zł/oz, i średnią cenę zakupu na poziomie ok 9 tys zł/oz (w przybliżeniu), przychody zrealizowane ze sprzedaży wyniosłyby ok. połowy wartości sprzedanego złota. Przychody te weszłyby do wyniku finansowego NBP, i w 95% przekazane byłoby do budżetu państwa. Ale to koniec dobrych wiadomości.
Pozyskanie kwoty 185 mld zł, na jaką opiewa SAFE unijny, wymagałoby więc upłynnienia złota o wartości co najmniej 370 mld. To więcej, niż całe złoto jakie obecnie posiada NBP. Co więcej, koszt prowizji za natychmiastową odsprzedaż byłby wysoki, a efekty na rynku trudne do przewidzenia.
Dlatego autorzy propozycji chcą rozłożyć tę operację w czasie, na przykład na 3 lata po 60-65 mld zł. Niestety, wiązałoby się to ze spadkiem różnicy w wycenie, bo zasoby złota byłyby uzupełniane droższymi zakupami. Koszty byłyby większe, choć trudno je obecnie oszacować bez dostępu do danych NBP.
Co jeszcze ważniejsze, powyższe operacje odbijają się negatywnie na kapitale banku centralnego. Spadają mianowicie „przychody niezrealizowane” z wyceny zasobu złota, bo wymiana „starego” złota na „nowe” oznacza wzrost średniej ceny zakupu i spadek różnic cenowych. Powoduje to spadek wartości kapitału NBP, o kwotę równą przyrostowi zysku NBP. Wartości kapitału stają się ujemne, tym bardziej, że do rachunku wchodzą straty NBP z lat ubiegłych – ich wartość na koniec 2025r to może być ponad 80 mld zł lub więcej. Pomniejszanie kapitału banku centralnego ma krótkie nogi, bo to upłynnianie aktywów, trochę jak wyprzedaż majątku narodowego. I rząd polski będzie musiał, prędzej czy później, uzupełnić kapitał NBP. Skąd weźmie pieniądze? No cóż, z banku centralnego, czyli dodrukiem pieniądza.
A jak są pokrywane straty w bilansie NBP? Także dodrukiem pieniądza. Tak jest, zarówno wpłaty do budżetu z zysku osiągniętego ze sprzedaży złota, jak i straty na działalności podstawowej NBP, jak I uzupełnianie kapitału banku, są ostatecznie finansowane dodrukiem pieniądza. To za rok czy dwa może być już kwota rzędu 100-150 mld zł. Aby uniknąć wywołanej tym inflacji, NBP będzie musiał sterylizować tę płynność, a koszty takich operacji to obecnie ok 3,75-4% rocznie.
Podsumowując, rozwiązanie części rezerw złota jest możliwe i celowe, bo są one za duże w stosunku do potrzeb, ale to nie jest alternatywa dla unijnego SAFE, a co najwyżej jego uzupełnienie. Powtórzmy jeszcze raz: nie ma czegoś takiego jak polski, suwerenny, patriotyczny, antyeuropejski „SAFE zero procent”. Źródło:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz