"Stan Wyjątkowy". Nawrocki mebluje Trybunał. Morawiecki spiskuje. Tusk ma oko na Kosiniaka, 05.04.2026

 

  

"Stan Wyjątkowy". Nawrocki mebluje Trybunał. Morawiecki spiskuje. Tusk ma oko na Kosiniaka


5 kwietnia 2026

Gdybyśmy tydzień temu dowiedzieli się, że prezydent Karol Nawrocki przyjmie ślubowanie od świeżo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to bylibyśmy wstrząśnięci i zmieszani jednocześnie. No bo przecież nie jest tajemnicą, że Pałac Prezydencki do spółki z Prawem i Sprawiedliwością od tygodni szukali pretekstu, żeby zablokować wejście do sądu konstytucyjnego nominatów obecnej większości sejmowej. Ba, pisowcy zdecydowali się na ruch tak kuriozalny, że aż moglibyśmy powiedzieć o nim "zabawny", gdyby sprawa nie dotyczyła rzeczy śmiertelnie poważnej.

Fikołki Nawrockiego

Złożyli oni mianowicie skargę do TK na… własną ustawę sprzed dekady, która m.in. wskazywała, że to Regulamin Sejmu zawiera instrukcję wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Przez dziesięć lat można było więc — według PiS — wybierać ich zgodnie z ustawą, ale jak się zmieniła władza, to politycy Prawa i Sprawiedliwości stwierdzili, że to jednak niefajnie. Skarżący argumentowali również, że do czasu rozpoznania skargi prezydent powinien się wstrzymać z przyjęciem ślubowania od nowych sędziów.
Karol Nawrocki
Karol NawrockiAdam Warżwa / PAP
Przypomnijmy: niedawno Sejm wybrał łącznie sześcioro sędziów. Oto oni: sędzia i przewodniczący komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury przy Ministerstwie Sprawiedliwości Krystian Markiewicz, dr hab. nauk prawnych, prof. w Instytucie Nauk Prawnych PAN Maciej Taborowski, dr hab. nauk prawnych, prof. w Katedrze Postępowania Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Dziurda oraz sędzia, dotąd prezes Sądu Okręgowego w Opolu Anna Korwin-Piotrowska, mec. Magdalena Bentkowska i prof. Dariusz Szostek z Uniwersytetu Śląskiego.
Dariusz Szostek
Dariusz SzostekMarcin Obara / PAP
Prezydent zwlekał ponad dwa tygodnie. Przez media w tym czasie toczyła się dyskusja na temat tego, co się stanie, jeśli Karol Nawrocki nikogo nie zaprosi do Pałacu. Festiwal propozycji trwał w najlepsze. Pojawiały się sugestie, że może sędziowie powinni udać się do notariusza i tak złożone ślubowanie przesłać prezydentowi. A może to marszałek Sejmu powinien wysłuchać ślubowania i odpowiednie dokumenty dostarczyć do siedziby głowy państwa?
Magdalena Bentkowska
Magdalena BentkowskaMarcin Obara / PAP

Tymczasem prezydent Nawrocki postanowił ślubowanie przyjąć, ale tylko od dwójki: mec. Magdaleny Bentkowskiej i prof. Dariusza Szostka. Głowa państwa ewidentnie gra na podział tej grupy, bo o zaprzysiężeniu pozostałej czwórki nic nie słychać. Szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki twierdzi, że sprawa jest analizowana. Ale my w Stanie Wyjątkowym domyślamy się, że ta analiza może potrwać do końca kadencji Sejmu.
Sędziowie Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska nie stawili się na razie w Trybunale Konstytucyjnym po ślubowaniu w Pałacu Prezydenckim. Prof. Szostek po wyjściu z siedziby głowy państwa mówił, że stanie się to po świętach. Nie jest to jednak takie pewne. Jak się dowiadujemy, w Warszawie — w dniu ślubowania — przebywała cała szóstka wybranych niedawno przez Sejm sędziów sądu konstytucyjnego.
Jak wynika z naszych rozmów z przedstawicielami obozu władzy, rządzący uznawali przyjęcie ślubowania jedynie od części sędziów za najbardziej prawdopodobne rozwiązanie. Chodziło o to, by próbować odsunąć od prezydenta zarzuty o to, że brutalnie łamie konstytucję i całkowicie ignoruje wybór Sejmu, co jest wyłącznym uprawnieniem izby niższej parlamentu.
Prezes TK Bogdan Święczkowski
Prezes TK Bogdan ŚwięczkowskiMarcin Obara / PAP
W Kancelarii Prezydenta wymyślono więc, że ślubowanie zostanie przyjęte od dwójki sędziów, co pozwoli na to, by w TK było 11 osób. Minister Zbigniew Bogucki przekonywał, że w ten sposób — zgodnie z ustawą o Trybunale — sąd konstytucyjny będzie miał tzw. pełny skład. Co ciekawe, TK pod kierownictwem Bogdana Święczkowskiego w zeszłym roku uznał, że ten przepis jest niekonstytucyjny, a pełen skład to po prostu liczba sędziów zdolna w danym momencie do orzekania.

Konsultant Święczkowski

Prezydencki minister nie był jednak w stanie wytłumaczyć, dlaczego prezydent zdecydował, że akurat od tej dwójki sędziów przyjmie ślubowanie, a od pozostałych nie. Ostatecznie stwierdził, że sędziowie Szostek i Bentkowska "nie angażowali się politycznie". Bogucki przekonywał również, że sprawa pozostałej czwórki jest "analizowana".
Nasi rozmówcy z koalicji rządzącej są jednak przekonani, że Karol Nawrocki sprawę już zamknął. Gdyby było inaczej, przed końcem kadencji Sejmu sędziowie wybrani przez obecną koalicję uzyskaliby większość w Trybunale Konstytucyjnym. A to stanowiłoby bezpośrednie zagrożenie dla prezesa Bogdana Święczkowskiego.
We wrześniu prokurator generalny Waldemar Żurek skierował do TK wniosek o uchylenie immunitetu Święczkowskiego i pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej. Chodzi o jego działania w czasach, gdy był prokuratorem krajowym.
Według śledczych obecny szef Trybunału Konstytucyjnego kilka lat temu bez pisemnego upoważnienia polecił podległemu prokuratorowi kontrolę czynności operacyjnych przeprowadzonych z użyciem Pegasusa wobec mec. Romana Giertycha. Miał też wbrew prawu kazać skopiować zdobyte w ten sposób materiały, choć zawierały m.in. tajemnicę obrończą i adwokacką.
Waldemar Żurek
Waldemar ŻurekAlbert Zawada / PAP
W październiku ub. r. Zgromadzenie Ogólne sędziów TK [z udziałem dublerów] nie zgodziło się na uchylenie immunitetu prezesa. Gdyby jednak zmieniła się tam większość, Święczkowski mógłby stanąć przed obliczem prokuratora.
Jak słyszymy, nie ma jeszcze decyzji dotyczącej dalszych kroków rządzących. Nie jest jasne, czy dwoje sędziów, którzy zjawili się w Pałacu Prezydenckim, rzeczywiście w ciągu najbliższych dni uda się do siedziby TK, by podjąć obowiązki. Możliwe, że będą chcieli poczekać na pozostałą czwórkę, ale tej grupki Karol Nawrocki do siebie raczej nie zaprosi.
W rządzie słychać o różnych opcjach, w tym "twardych". Zwolennikiem tego typu rozwiązań ma być minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, choć nie jest jasne, o co może chodzić.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia — część prawników bliskich obozowi władzy uważa, że rządzący przegrali rozgrywkę, bo dwoje sędziów jednak zgodziło się pójść do Pałacu Prezydenckiego i złożyć ślubowanie. Są w innej sytuacji niż pozostała czwórka. Poza tym ich ruch pozwolił prezydenckim urzędnikom na snucie teorii, że właściwie pełny skład TK już jest i reszta jest niepotrzebna.

Morawiecki na dywaniku

Jednak nie samym Trybunałem żyli politycy w ubiegłym tygodniu. 1 kwietnia w podrzeszowskiej Jasionce przy okazji Europejskiego Forum Rolniczego doszło do debaty wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z byłym premierem Mateuszem Morawieckim.
Wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki (L) oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz (P)
Wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki (L) oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz (P)Dariusz Delmanowicz / PAP
Spotkanie trwało ponad półtorej godziny. Przez większość czasu panowie przerzucali się oskarżeniami o odpowiedzialność za stan budżetu państwa, czy błędy w polityce rolnej. Były jednak momenty, w których były premier z PiS popierał postulaty adwersarza.
Chodziło np. o tzw. dwukadencyjność w samorządach.
To Prawo i Sprawiedliwość przed laty wprowadziło to ograniczenie, ale Morawiecki podkreślał, że nie był wtedy posłem, a gdyby był, zagłosowałby przeciw. Wiceprezes PiS zadeklarował również poparcie dla projektu PSL "SAFE 0 proc.", który ma być poprawioną wersją prezydenckiej inicjatywy w tym zakresie.
To o tyle istotne, że kilka dni temu Jarosław Kaczyński stwierdził, że jego partia zagłosowałaby przeciw pomysłowi ludowców, gdyby ich projekt był procedowany w Sejmie (na razie nie ma nawet numeru druku).
Okazuje się jednak, że równie ważny, jak to, co wydarzyło się w trakcie debaty, jest fakt, że w ogóle do niej doszło. Politycy PiS krytyczni wobec Mateusza Morawieckiego uznali to za potwierdzenie, iż były szef rządu maszeruje już całkowicie odrębną ścieżką niż jego partia.
Niedawno Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem na premiera tego ugrupowania będzie Przemysław Czarnek, co oznacza ostateczny koniec marzeń Morawieckiego o powrocie na ten fotel.
Mateusz Morawiecki i Przemysław Czarnek
Mateusz Morawiecki i Przemysław CzarnekWojtek Jargiło / PAP
— Mateusz dostał przed debatą z Kosiniakiem-Kamyszem sygnał, że impreza odbywa się wbrew woli Jarosława Kaczyńskiego i on ma tego świadomość — słyszymy od naszego informatora.
Morawiecki chce pokazać prezesowi, że ten się mylił, stawiając na wzmocnienie prawej flanki i partyjnych konserwatystów. Przemysław Czarnek ma odbić wyborców Braunowi, ale zdaniem Morawieckiego i jego otoczenia to nie wystarczy i nie doprowadzi PiS do wygranej.
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki
Jarosław Kaczyński i Mateusz MorawieckiSzymon Pulcyn / PAP
Morawiecki może mieć rację, bo myślenie prezesa jest obarczone poważnym błędem. Kaczyński nie robi ruchów poszerzających elektorat, a jedynie takie, które betonują ten już do PiS-u przekonany. Były premier uważa, że trzeba poszerzać zasoby także w centrum sceny politycznej, a przyciskanie się do prawej flanki tylko zawęża łowiska. Jednocześnie jest też zdania, że PiS poniosło porażkę, a jemu nie udało się utworzyć rządu po 2023 r., bo partia nie miała żadnych możliwości koalicyjnych. To akurat prawda.
Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz (na mównicy) oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński (w tle) na sali posiedzeń w Sejmie w 2020 r.
Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz (na mównicy) oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński (w tle) na sali posiedzeń w Sejmie w 2020 r.Leszek Szymański / PAP
Gdyby PiS mogło negocjować z Konfederacją i PSL, utworzyłoby rząd. Były premier chce pokazać prezesowi, że jego taktyka przyniesie rezultaty. Jedyni potencjalni koalicjanci dla Morawieckiego to resztki po Polsce 2050 i PSL. Dlatego siada z Kosiniakiem-Kamyszem do debaty.
Dzień po debacie z Kosiniakiem-Kamyszem Morawiecki pojechał na Nowogrodzką i spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim, ale wątpliwe, by wewnętrzne spory przygasły. Zwłaszcza że Krzysztof Szczucki — za rządów Morawieckiego szef Rządowego Centrum Legislacji — został zawieszony w prawach członka partii. Jak poinformował rzecznik PiS Rafał Bochenek, jego sprawą ma się zająć rzecznik dyscyplinarny.
"Niezależnie od wszystkiego nadal konsekwentnie i z determinacją pracuję na rzecz zmiany Konstytucji" — napisał w mediach społecznościowych zawieszony poseł.
Powody zawieszenia nie są oficjalnie znane. Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika jednak, że chodzi m.in. o sejmowe głosowanie nad odrzuceniem prezydenckiego weta do obszernej nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Wbrew własnemu klubowi Krzysztof Szczucki chciał przełamania sprzeciwu prezydenta.
Krytycy Szczuckiego w partii są przekonani, że poseł chce "przypodobać się" koalicji rządzącej, bo chce ratować skórę. Ciążą na nim prokuratorskie zarzuty.
Kiedy pełnił funkcję szefa Rządowego Centrum Legislacji w latach 2020-2023, miał zatrudnić na czas trwania kampanii wyborczej w jednostce kilka osób. Miały one nie świadczyć pracy na rzecz RCL, a działać w interesie kampanii Szczuckiego.
Warszawska Prokuratura Okręgowa postawiła mu w tej sprawie zarzut wykorzystania środków publicznych do prowadzenia kampanii wyborczej. Zawnioskowała także o uchylenie politykowi immunitetu. Jak wykazało śledztwo, przeprowadzone w tej sprawie przez CBA, niezgodnie z prawem mogło zostać wydane nawet 1,2 mln zł.
Szczucki ponad rok temu zrzekł się immunitetu. Jego sprawa stała się jedną z przesłanek do odebrania PiS przez Państwową Komisję Wyborczą finansowania z budżetu państwa.
Zatem ludzie Morawieckiego w odwrocie i pod ostrzałem. Zresztą prezes Kaczyński w niedawnym wywiadzie przyznał, że nawet nie rozważał Morawieckiego jako kandydata na premiera, bo prawica by tego nie przełknęła. A jeśli myślał o kimś innym niż Czarnek, to o Zbigniewie Boguckim z Kancelarii Prezydenta. Tyle że sprzeciw zgłosił Karol Nawrocki. Co oczywiście nie przekreśla szans Boguckiego, bo po wyborach różne cuda mogą się dziać.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowanie jedynie od dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego, co budzi kontrowersje w kontekście wyborów sejmowych.
  • Posłowie z Prawa i Sprawiedliwości skarżyli się na własną ustawę dotyczącą wyboru sędziów, co prowadzi do konfliktu prawnego.
  • Sędziowie, którzy złożyli ślubowanie, nie zaczęli jeszcze pracować w Trybunale, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość pozostałej czwórki.
  • Wicepremier Mateusz Morawiecki oraz Władysław Kosiniak-Kamysz debatują nad politycznymi reformami, co może wskazywać na ich rosnące różnice wewnętrzne w obozie rządzącym.
  • Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, wyklucza Morawieckiego jako kandydata na premiera, wskazując na inne preferencje w partii.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz