To polityczny koniec Viktora Orbana. Zablokowali mu powrót do władzy. Zaczyna się kolejna bitwa, 18.06.2026


politico-good

To polityczny koniec Viktora Orbana. Zablokowali mu powrót do władzy. Zaczyna się kolejna bitwa

Samuel Skultety

Samuel Skultety 

18 czerwca 2026

Po porażce wyborczej na Viktora Orbana spadł kolejny cios. Węgierski parlament zatwierdził zmianę konstytucji, która zgodnie z nowymi przepisami uniemożliwia mu powrót na stanowisko premiera. Następnym celem Petera Magyara jest odsunięcie od władzy lojalnego wobec Orbana węgierskiego prezydenta — co jednak wiąże się z kluczowym zagrożeniem.

Kiedy Viktor Orban przegrał w kwietniu wybory parlamentarne na Węgrzech, nie wiedział jeszcze, że po raz ostatni pełnił funkcję premiera. Spełniła się obietnica nowego szefa rządu Petera Magyara, który zapowiedział, że kadencja premiera zostanie ograniczona do maksymalnie ośmiu lat. A zatem — zgodnie z nowymi przepisami — Viktor Orban nie będzie już mógł zostać premierem.
W poniedziałek parlament, dzięki większości konstytucyjnej partii Tisza, przypieczętował tę obietnicę. To jednak nie koniec politycznej gry "Viktatora". Po długiej ciszy od czasu porażki wyborczej Orban stopniowo próbuje wrócić do gry. Były premier wciąż ma kilka asów w rękawie.
W sobotę partia Fidesz ponownie wybrała Viktora Orbana na przewodniczącego. Świadczy to o utrzymującej się lojalności w ugrupowaniu. Po porażkach wyborczych przywódcy partii często się zmieniają. W przypadku Fideszu najważniejszą postacią pozostaje lider, Viktor Orban.

O tym, że Orban powrócił, świadczy również jego konferencja prasowa w Brukseli. 17 czerwca przemawiał w imieniu całej europarlamentarnej frakcji Patrioci dla Europy. Było to jego pierwsze publiczne wystąpienie przed dziennikarzami od nocy wyborczej 12 kwietnia.
Podczas konferencji prasowej Orban stwierdził, że pomimo swojej porażki siła Patriotów dla Europy nadal rośnie. Jako dowód podał przykład czeskiego premiera Andreja Babisza, który również należy do tej frakcji. "Jedna porażka wyborcza nie zatrzyma tego procesu" — powiedział Orban.
Jednak mimo że Patrioci mają w swoich szeregach Andreja Babisza, dla radykalnej prawicy w Europie Viktor Orban był przez długi czas jej najsilniejszą postacią polityczną. Był najważniejszym premierem, który otwarcie sprzeciwiał się polityce UE i którego politycy tacy jak Geert Wilders czy Marine Le Pen postrzegali jako sojusznika.

Droga powrotu Orbana do władzy się zamyka

W poniedziałek 15 czerwca węgierski parlament zmienił konstytucję na niekorzyść Viktora Orbana, ale także innych potencjalnych węgierskich premierów, którzy chcieliby sprawować urząd dłużej niż osiem lat. Nowa zmiana dotyczy wszystkich premierów wybranych od 1990 r., czyli po upadku reżimu komunistycznego na Węgrzech.
Dla Orbana może to oznaczać kolejną porażkę, ponieważ pełnił funkcję premiera przez 16 lat, najdłużej w historii współczesnych Węgier. Nie jest to jednak zaskakujący krok.
Zmiana ta była jedną z głównych obietnic partii Tisza i Petera Magyara. Stanowi ona część szeregu ustaw, które według Magyara mają oczyścić Węgry z korupcji oraz zlikwidować część systemu, jaki Fidesz zbudował podczas swoich długich rządów.
Zmianę konstytucyjną poparła większość dwóch trzecich frakcji Tiszy. Za głosowało 135 posłów, przeciw — 50. Ustawa musi jeszcze zostać podpisana przez prezydenta Tamasa Sulyoka.
Sulyok może być ostatnią przeszkodą, ponieważ na to stanowisko wybrał go rząd Viktora Orbana — na Węgrzech prezydenta wybiera parlament, nie dzieje się to w wyborach bezpośrednich. Magyar wzywał prezydenta do ustąpienia, ten jednak tego nie uczynił. Z tego powodu Sulyok może stać się kolejnym celem zmian konstytucyjnych, które zapowiedział Magyar.

Węgry po zmianach

Zgodnie z nowym prawem żaden premier od 1990 r. nie będzie mógł kierować rządem dłużej niż przez dwie kadencje, nawet jeśli między nimi upłyną lata.
Orban ostro skrytykował tę ustawę. Na Facebooku napisał, że "ustawa Orbana" została właśnie przyjęta i że jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie gotowy do działania. Jego sojusznicy mówią o próbie wykluczenia politycznego rywala z demokratycznej rywalizacji. Magyar twierdzi jednak, że po 16 latach rządów Fideszu Węgry muszą pozbyć się najbardziej kontrowersyjnych elementów systemu, który pozostawił po sobie Orban.
Viktor Orban podczas konferencji prasowej w Brukseli zaprzeczył, jakoby kwietniowa porażka wyborcza oznaczała koniec jego projektu politycznego. Twierdził, że jest to jedynie niepowodzenie na szczeblu krajowym, a "siły narodowe" w Europie nadal się umacniają.
Jako dowód wskazał na czeskiego premiera Andreja Babisza, jedynego premiera w UE reprezentującego frakcję Patriotów dla Europy.
Były premier Węgier przyznał jednocześnie, że podczas spotkania frakcji politycy będą analizować własne błędy popełnione podczas kampanii. Jego zdaniem wynik wyborów nie zmienia jednak kierunku Fideszu ani jego poglądów na Unię Europejską.

"Brukselę trzeba zreformować"

Orban powtórzył swoją długotrwałą krytykę Unii Europejskiej. Twierdzi, że Bruksela nie potrafi osiągać wyników ani w dziedzinie konkurencyjności, ani w kwestii migracji. Jednocześnie skrytykował nowy rząd węgierski za sposób, w jaki stara się on odzyskać zamrożone fundusze europejskie.
Na pytanie, czy kiedykolwiek jeszcze może zostać premierem, odpowiedział wymijająco. "Kiedy patrzę na gwiazdy, taki obrazek obecnie mi się nie rysuje" — powiedział po tym, jak węgierski parlament zatwierdził zmianę konstytucyjną ograniczającą sprawowanie funkcji premiera do ośmiu lat.

Orban — od 30 lat na czele Fideszu

W sobotę na Węgrzech odbył się również zjazd partii Fidesz, który miał wybrać lidera po porażce wyborczej. Partia jednogłośnie wybrała Viktora Orbana, który był jedynym kandydatem.
Po wyborze Orban przyznał, że po kwietniowej porażce uważał za kwestię honoru ustąpienie ze stanowiska przewodniczącego, ale jednocześnie nie chciał całkowicie odejść z polityki. Powiedział delegatom, że chce przekazać Fidesz młodszemu pokoleniu jako partię, która wciąż ma szansę ponownie wygrać wybory.
Jednocześnie dał do zrozumienia, że nie planuje żadnych zasadniczych zmian w swojej polityce. — Zawsze wiedzieliście, czego możecie się po mnie spodziewać. Nie mam zamiaru się zmieniać — oświadczył.
W swoim przemówieniu powrócił również do 16 lat sprawowania władzy. Twierdził, że Fidesz i jego koalicjant KDNP otrzymali historyczne zadanie ochrony węgierskiej suwerenności przed tym, co określił jako globalistyczny, liberalny Zachód.
Według Orbana jego kadencja wprawdzie dobiegła końca, ale walka o przyszłość Węgier trwa nadal. Dlatego też, pomimo porażki wyborczej, pozostaje on na czele partii, którą — z krótką przerwą — kieruje już od 1993 r.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Węgierski parlament zatwierdził zmianę konstytucji, ograniczając kadencję premiera do maksymalnie ośmiu lat, co blokuje Viktorowi Orbanowi możliwość powrotu na to stanowisko.
  • Peter Magyar, nowy premier, dąży do odsunięcia od władzy prezydenta Tamasa Sulyoka, którego wybór był pod wpływem Orbana.
  • Nowe przepisy dotyczą wszystkich premierów od 1990 roku, co negatywnie wpływa na Orbana, który sprawował urząd przez 16 lat.
  • Orban, mimo porażki wyborczej, pozostał liderem partii Fidesz i nie planuje zmian w swojej polityce.
  • Krytykuje Unię Europejską za brak osiągnięć i twierdzi, że "siły narodowe" w Europie pozostają silne.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz