Zaskakujące opowieści polskich europosłów. "Magyar liczył się z najgorszym", 15.04.2026



 

Zaskakujące opowieści polskich europosłów. "Magyar liczył się z najgorszym"

14 kwietnia 2026

— Spytaliśmy kiedyś Petera Magyara, czy uważa, że wygra wybory. Odpowiedział: "Jeśli mnie nie zabiją, to tak". To nie był żart. Mówił to śmiertelnie poważnie — opowiada Onetowi jeden z polskich europosłów. Nasi rozmówcy opowiadają, że lider TISZY i jego ludzie byli przekonani, że są cały czas na podsłuchu.

Dziś Peter Magyar jest na ustach całej Europy. Pokonał rządzącego od 16 lat Węgrami Viktora Orbána. Zdobył większość konstytucyjną, co zwiastuje demontaż systemu stworzonego przez Fidesz. Za kilka tygodni lider TISZ-y zostanie premierem.

Na celowniku służb

Ostatnie dwa lata spędził jednak w Parlamencie Europejskim, gdzie wraz z sześcioma politykami jego ugrupowania zdobył mandat w wyborach w połowie 2024 r. "Spędził" to jednak dużo powiedziane, bo w ostatnim czasie — jak słyszymy — bardzo rzadko pojawiał się w PE. Nic dziwnego — był liderem ugrupowania, który w ostatnich miesiącach prowadził intensywną kampanię na Węgrzech.

W Europarlamencie był wiceprzewodniczącym komisji konstytucyjnej, należał też do komisji rolnictwa, a także dwóch delegacji międzyparlamentarnych.

— Poznałem go. Bardzo zaangażowany i niezwykle profesjonalny parlamentarzysta. Tak jak i pozostali europosłowie TISZ-y. Bardzo dobrze się z nimi współpracowało. Wymienialiśmy też informacje dotyczące inwigilacji Pegasusem, którego używały także służby węgierskie — mówi Onetowi europoseł KO Krzysztof Brejza.

— Znamy się z ludźmi Magyara. Muszę przyznać, że pierwsze wrażenie było takie, iż oni ciągle obawiali się podsłuchiwania i innego rodzaju inwigilacji przez węgierskie służby specjalne — mówi nam inny polski deputowany do Parlamentu Europejskiego.

Prawnik z Budapesztu szybko stał się wrogiem numer jeden Viktora Orbana. Jego partia przebojem weszła do PE, zdobywając [jako debiutant] dwa lata temu w sumie siedem mandatów przy 11 zgarniętych przez Fidesz.

Węgierski reżim wziął więc go na celownik. — Parlament Europejski dał Magyarowi kontakty z kluczowymi liderami UE, ale też ochronę. Reżim Orbana polowali na niego. Status europosła pozwolił na bezpieczne działanie wbrew fakowym oskarżeniom i wnioskom o uchylenie immunitetu — podkreśla eurodeputowany Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba.

W trakcie niespełna dwóch lat Węgry co najmniej cztery razy wysyłały do Parlamentu Europejskiego wnioski o zdjęcie ochrony prawnej z Petera Magyara. Trzy zostały odrzucone, jeden wciąż jest formalnie rozpatrywany. Większość europosłów nie miała wątpliwości, że żądania Budapesztu mają polityczne tło.

"Jeśli mnie nie zabiją"

Większość z tych wniosków dotyczy spraw z oskarżenia prywatnego ludzi związanych z Fideszem, a także skrajnie prawicową partią Mi Hazank. Tylko jeden został formalnie sformułowany przez prokuraturę.

Zarzut dotyczył zdarzenia z 21 czerwca 2024 r. w klubie w Budapeszcie. Magyar miał zostać nagrany telefonem przez inną osobę, doszło do szarpaniny, miał zabrać telefon z ręki tej osoby, schować go do kieszeni, a potem — mimo żądania zwrotu — wrzucić urządzenie do Dunaju. Śledczy chcieli postawić mu zarzut kradzieży, ale Parlament Europejski go ochronił.

Przyszły premier Węgier od początku kariery politycznej był przekonany, że wszystkie oczy aparatu państwowego są skierowane właśnie na niego.

— Z tego, co mówili mi jego współpracownicy, bardzo rzadko używał telefonu. Wiedział, że Orban będzie próbował go skompromitować. Ta ostrożność udzieliła się także jego współpracownikom — mówi nam jeden z polskich europosłów.

I dodaje: — Spytaliśmy kiedyś w Strasburgu Petera Magyara, czy uważa, że wygra wybory. Odpowiedział: "Jeśli mnie nie zabiją, to tak". To nie był żart. Mówił to śmiertelnie poważnie. Liczył się z najgorszym.

Nasi rozmówcy są jednocześnie pod wrażeniem profesjonalizmu TISZ-y.

— Magyar stworzył najskuteczniejszy projekt polityczny w Europie w ostatniej dekadzie. Zaczynając od startup-u do ruchu obywatelskiego, który ma szansę zmienić model państwa. Bo TISZA to więcej niż partia. Maygar miał plan i dobrał właściwych ludzi. Od świata kultury do menadzerów globalnych korporacji. Przykład pierwszy z brzegu? Mark Radnai, reżyser teatralny, który był odpowiedzialny za wizerunek i komunikację TISZA. Tam wszystko było dograne w najdrobniejszych szczegółach, począwszy od światła aż po muzykę. Plus kampania bezpośrednia, ludzie poczuli tę bliskość spotkania, to budowało unikalną więź — mówi Michał Szczerba.

TISZA w kampanii oparła się także na symbolice węgierskiej flagi. Unijnych symboli nie było dużo. Peter Magyar zdawał sobie sprawę z tego, że musi korzystać z narracji Orbana, którą on sam zbudował, a którą ostatecznie skompromitował. Nasi rozmówcy podkreślają też, że TISZA zgromadziła w kampanii sieć sygnalistów osadzonych głęboko w najważniejszych urzędach, którzy informowali o nadużyciach rządu.

— Magyar bardzo pilnował także w kampanii jednej rzeczy i jego ludzie mówili o tym wprost: nie chcemy w kampanii Niemców i Komisji Europejskiej. My również się tam nie pchaliśmy, choć wiemy, że akurat Donald Tusk był dla niego pewną inspiracją. Jednak byliśmy ostrożni. Chodziło o to, by Orban nie miał pretekstu, by mówić o tym, że Bruksela steruje opozycją węgierską — słyszymy od kolejnego europosła.

Z informacji Onetu wynika, że węgierskie niezależne media starały się przed wyborami o wywiad m.in. z szefem polskiego MSZ Radosławem Sikorskim. Ostatecznie do tego nie doszło, bo w polskim rządzie pojawiła się obawa o wykorzystanie tych rozmów w kampanii Fideszu.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Peter Magyar, lider TISZY, pokonał Viktora Orbána i zdobył większość konstytucyjną.
  • Magyar obawiał się o swoje życie, co przyznał w rozmowie.
  • W trakcie kadencji w PE, Magyar rzadko się pojawiał, skupiając się na kampanii węgierskiej.
  • Węgierski rząd wielokrotnie wysyłał wnioski o uchwałę immunitetu Magyara, które miały polityczne tło.
  • TISZA stworzyła skuteczny projekt polityczny, korzystając z symboliki węgierskiej.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz