środa, 25 września 2013

Adam Szejnfeld - Kościół zemsty

Nowy kościół, związek wyznaniowy, ruch religijny, kult dogmatu, czy po prostu sekta?..

Obojętnie jakby nie nazwać wyznawców religii ohydnej zdrady, podstępnego zamachu i podłej zbrodni, jedno jest pewne – głoszą „prawdę” niemającą potwierdzenia w rzeczywistości oraz nauce. Nie jest to jednak ważne, gdyż nie szukają na nią dowodów. Oni ją po prostu głoszą. Powiększają jednocześnie rzesze wyznawców bowiem w Polsce wiara w dogmat, połączona z przekonaniem o prawie do odwetu, przez wieki łączyła ludzi. Mają już więc księgę objawioną, prawdę głoszoną oraz relikwię - spoczywa w najświętszym miejscu dla polskiego narodu, bowiem tam jest miejsce dla zdradzonych o świcie. Czego więc brakuje? Władzy! Wiara bowiem każe oddać hołd i podporządkować się władcy. 
Kto więc wie, być może jesteśmy świadkami narodzin religii budującej kościół zemsty, w którym odwet jest fundamentem nadziei? Kto wie, być może jesteśmy świadkami rodzącego się ruchu, który swoją potęgę opiera na budowie nienawiści, zwłaszcza do tych, którym w życiu się powiodło. Kto wie, być może jesteśmy świadkami wywoływania pospolitego ruszenia, dla którego zagłada demokracji będzie fundamentalną ideą, gdyż nie o wiarę tu chodzi, lecz o władzę! Znamy z przeszłości bowiem przykłady rodzących się podłości podejmowanych w imię szczytnych celów. Znamy głoszących prawdę objawioną prowadzących na gorejące stosy ludzi, którzy zaprzeczali dogmatom. Znamy czasy, w których w imię wiary mordowano myślących inaczej... 
Do tego by stwierdzić, że Słońce kręci się wokół Ziemi, a nie, jak chce oficjalna propaganda, Ziemia i inne planety wokół Słońca, wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment myślowy. Konieczne jest byśmy z samego rana zajęli miejsce w dowolnym punkcie widokowym, ot chociażby przed domem i siedząc tak obserwowali wędrówkę słońca po nieboskłonie aż do momentu, kiedy zniknie za horyzontem. Czarno na białym widać, że to słońce wędruje, podczas kiedy my nie ruszamy się z miejsca. To oczywista oczywistość.
Zapewne to takie „procesy myślowe” kazały sędziom Trybunału Rzymskiej Inkwizycji w 1633 r. skazać włoskiego astronoma, Galileo Galilei za głoszenie haseł heretyckich i mącących prostym ludziom w głowach. Ziemia krąży wokół słońca? Przecież każdy na własne oczy widzi, że jest odwrotnie! W czasach, kiedy religia i nauka były ze sobą zespolone, wszystkie teorie przyrodnicze musiały mieć uzasadnienie teologiczne. Kariery robili jedynie ci naukowcy, którzy uznawali prymat dogmatów religijnych, choćby ich kwalifikacje naukowe były niepełne lub nieprzystające do materii, jaką się zajmowali. Zasada „nie myśl tylko wierz!” obowiązywała wszędzie tam, gdzie rozum stawał w konflikcie z religią.
Od tamtych czasów wiele się zmieniło, ale są tacy, którzy tęsknią do prostoty rozwiązań z czasów Świętej Inkwizycji. Jeśli badacz trzyma się dogmatów jest autorytetem, jeśli nie, to jest zdrajcą, pachołkiem obcych mocarstw i nieukiem, choćby nawet miał i tuzin dyplomów. Nie na darmo więc wiara w zamach w Smoleńsku przypomina jakąś pierwotną formę religii, czy sekty, bo na rozum, niestety, niespecjalnie jest tu miejsce. Grupa jej wyznawców nie szuka prawdy, a jedynie kolejnych niemalże religijnych podniet i uniesień. 
Podobno każdy Polak zna się na medycynie i piłce nożnej, a przynajmniej tak mu się wydaje. Naukowcy PiS-u szukający alternatywnego wyjaśnienia tragedii smoleńskiej znają się dodatkowo również na lotnictwie. Kompletny brak doświadczenia w badanej materii nadrabiają ideologicznym zapałem, budując teorie pod z góry ustalone twierdzenie. I nie ma znaczenia, że takie stanowisko legło ostatnio w gruzach. Po stawieniu się w prokuraturze tzw. eksperci nie tylko nie przedstawili żadnych dowodów na poparcie swoich teorii, ale też kompletnie się ośmieszyli oświadczając m.in., że swoją wiedzę o lotnictwie czerpali z wyklejania modeli w dzieciństwie czy obserwacji przez okno skrzydeł podczas lotów samolotami. 
Niestety, nie mam wątpliwości, że kompletny blamaż w prokuraturze tak zwanych ekspertów i ich „procesów myślowych” nie tylko nie przyniesie społecznego otrzeźwienia, ale wręcz utrwali w swoim przekonaniu wyznawców bomby helowej, dwóch wybuchów czy sztucznej mgły. Bardziej martwi mnie więc co innego. Partia, która firmuje prace pseudoekspertów podobno przygotowuje się do przejęcia władzy. Czy więc zaplecze specjalistów PiS-u wygląda podobnie jak to, od badania przyczyn katastrofy smoleńskiej? Czy po przejęciu władzy przez PiS, przyszli doradcy ministrów oświadczą, że na przykład mają szeroką wiedzę i doświadczenie dzięki temu, że w dzieciństwie godzinami grali w Monopol, bawili się kolejką elektryczną, lub budowali domy z klocków LEGO? Zastanawiam się też na ile kompromitacja speców PiS odkryła nam prawdziwe kompetencje już nie tylko pseudoekspertów, ale wszystkich ludzi tej ekipy? I najważniejsze pytanie…. Po co ta grupa chce rządzić niemalże czterdziestomilionowym narodem w środku Europy? Jakie ma cele, co chce zmienić, co osiągnąć? Jaką Polskę chce zbudować?... 
ŹRÓDŁO: naTemat.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz